0

Różności dla klusek +nowy adres

Zobacz blog

Wybaczcie mi tą dłuższą przerwę, jednak postanowiłam że zanim dodam następnego posta, Minty Atelier przejdzie niemała metamorfoza. I oto jest, spełnienie moich marzeń, własna witryna, no i oficjalne logo sklepowe 😀 Lubiłam poprzedni motyw, jednak postanowiłam że skoro to miętowa pracownia, to miejsce powinno być pełne tego koloru 🙂 Mam nadzieję że nowa wersja również się Wam spodoba, tak więc od dzisiaj znajdziecie nas i pod starym adresem, i pod nowym:

www.mintyatelier.com
Czas na dawno obiecany przegląd miliona sweterków które powstawały ostatnimi czasy, a i tak są to tylko te w rozmiarze kluskowym :’D Na pierwszy ogień idzie custom order dla pewnej stałej klientki z USA 🙂 Byłam z nich bardzo dumna, ponieważ powstały w rekordowym tempie – 3 dni :’)
Moje pierwsze kluskowe sweterki, musicie mi wybaczyć ten śmieszny kadr, jednak sweterki sprzedały się na długo przed powrotem Tildy :’)
klik
Tutaj mamy niemały koral, sweterek ma z przodu ażurek, jednak z racji moherkowego bytu nie jest on zbyt widoczny 😛 (nie ogarniałam tutaj jeszcze jej wiga i dlatego wygląda tak krzywo (‚: )
klik
Sweterek z mojej ukochanej włóczki moherkowej 😀
 klik
Jeden z ambitniejszych sweterków, inspirowany gwiazdkowym na Rey, kropki są wszędzie, przód, tył i rękawki ^^
klik
Sweterek z motywem iście walentynkowym 🙂
klik
Sweterek konfetti, ta włóczka to takie moje małe uzależnienie x) 
 klik
Powstał również biały kardigan z tęczowymi guziczkami 🙂 (Byłam z niego bardzo dumna, ponieważ rękawki są dość szerokie na bezproblemowy długi rękaw pod nim ^^)
 klik
No i najnowszy sweterek na dzisiejszą gwiazdę, jak tylko zobaczyłam włóczkę to od razu się w niej zakochałam 😀
Tak przy okazji robiłam dzisiaj portret całej familii, ustawianie dziewczyn zajęło „tylko” pół godziny, i nie powiem, Rey jest świetnym oparciem dla reszty, nie tylko mentalnym :’D Teraz w sumie widzę że przy mojej rozpadającej się gromadce zapomniałam postawić blendy, ale chyba nie jest aż tak źle 😛 Przy okazji 2 panny spoilerują co jeszcze się potworzyło…
Ja jednak na razie Was zostawiam, dopadła mnie dzisiaj mała nostalgia, bo wróciłam do ukochanych blogów „starej” ery (bez uniżenia dla tych dzisiejszych), po prostu było w nich coś… po prostu coś, czego bardzo mi teraz brakuje. Powoli zaczynam się coraz bardziej ustawiać ze swoim życiem, i mam nadzieję że uda mi się znaleźć dość czasu, by zmienić Minty Atelier w coś co zawsze chciałam osiągnąć przy pisaniu bloga, nie tylko do pokazywania „nowinek” na sklepie. Trzymajcie za mnie kciuki! 🙂
PS. Co sądzicie o nowym wyglądzie? Piszcie jeśli macie ochotę, chętnie poczytam 😀

Dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.