0

Nie ma to jak szydełko przy kawie :)

Zobacz blog

Fragment bolerka. Wykonano przy pomocy szydełka rozmiar 4 oraz włóczek akrylowych z bawełną. Super mięciutkie.

W nowym mieszkaniu dużo lepiej mi się pracuje. Tworzę kilka projektów, jednym z nich jest kamizelka a drugim kardigan. Chciałabym kiedyś dojść do takiej wprawy jaką widzę u starszych osób (ode mnie) tworzących również na szydełku przeróżne wzory. Wiele rzeczy, o których też tak mówiłam iż bym chciała już się spełniło. Między innymi sama umiejętność szydełkowania.
Fragment kamizelki wiosenno – jesiennej, szydełko rozmiar 3, włóczki to przewaga akrylowych plus bawełniane wykończenia.
Ostatnio wspominałam jak to się stało, że w ogóle sięgnęłam po szydełko. Musiałam bardzo się zagłębić w przeszłość, choć nie było to dawno bo ok. 2 lat temu, to jednak moja pamięć z jakichś powodów zawodzi.
Pamiętam kiedy zaczęłam tworzyć na drutach. Byłam nimi mocno pochłonięta, zachwycona najprostszymi wzorami. Zrobiłam wtedy swoją pierwszą czapkę, szalik i komin. W międzyczasie udało mi się zgłębić tajniki kominów dzierganych na rękach.
W tym czasie sporo podróżowałam komunikacją miejską i zdarzało mi się niekiedy dłużej czekać na autobus. Pamiętam jak pewnego razu czekałyśmy z mamą na przystanku, były to chyba początki wiosny, pogoda nie była deszczowa, śniegu też nie było, ale było raczej dosyć szaro. Na ławeczce przystankowej wśród innych czekających na autobusy siedziała pewna pani i robiła przepiękną chustę na szydełku, były to takie odcienie zieleni, niestety wzór mi umknął, ale wiem iż był ażurowy. Nie rozmawiałyśmy, wymieniłyśmy może kilka słów. Pani powiedziała mi, że szydełkowanie jest banalnie proste, a ja się trzymałam jednak drutów bo to w nich byłam zakochana. Cóż jak to z zakochaniem bywa szybko mija.
Próbując się nauczyć obejrzałam parę filmików na youtube, przeglądałam różne strony, ale niestety ja jak to ja, nie pojmowałam tego co tam się robi. Moja determinacja jednak była na tyle duża, że od razu porwałam się na spore wyzwanie. Gdy dowiedziałam się, że moja wspaniała koleżanka przeprowadza się, chciałam zrobić jej coś od serca nie byle jak, dlatego dużo prułam gdy tworzyłam dla niej komplet. Było to wyzwanie gdyż nie korzystałam z żadnych schematów i wzorów, byłam kompletnie zielona i robiłam tylko z pamięci, z tego co zobaczyłam już w gotowej formie. 
W samą porę udało mi się skończyć czapkę, szalik, mitenki i torebkę. Ważne, że koleżanka zachwycona. Co do praktyczności zestawu nie jestem teraz już taka pewna. Chociaż bawełna to dobry materiał i niektórzy wiem są jej zwolennikami, ja gdybym miała teraz coś komuś zrobić wybrałabym pewnie akryl lub akryl z bawełną lub wełną. Teraz gdy stworzyłam już tyle projektów, przetestowałam różne szydełka i włóczki, wiem mniej więcej co z czym łączyć. 
Warsztat pracy, jest po prostu niezastąpiony choć często szkoda nam (a może tylko mnie), że stworzymy coś do testów i nam się popsuje, bo włóczka używana kilku krotnie w końcu się zużywa, jej włosie staje się słabsze a ona sama nieco potrafi zmienić swój kształt i się „wydłużyć” oraz zrobić się cieńsza, a nawet przetrzeć miejscami, jednak gdyby nie prucie i ciągłe stawianie sobie wyższej poprzeczki pewnie stałabym w miejscu nie mogąc nawet poznać większości wzorów, które teraz już znam. 
Fragment mojej pierwszej chusty robionej wzorem „Virus”. Szydełko rozmiar 4. Włóczki różne, czasem ostatki, czyli akryl, akryl z wełną, akryl z bawełną oraz mały kawałek z samej wełny. 
A tutaj fragment chusty na mnie. Jest to trochę jaśniejszy fragment bowiem chusta jest bardzo kolorowa robiona włóczkami jasnymi jak i ciemnymi.

Dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.