0

Nastolatek -jak przetrwać?

Zobacz blog

Tak jestem mamą nastolatka!
Wcześniej, bo dziesięć lat temu byłam mamą nastolatki. I wiecie co, cały czas mnie to przeraża.




Jakoś te dziesięć lat temu chyba było mi łatwiej. Nie wiem, czy byłam młodsza, czy może młoda była grzeczniejsza. A może jedno i drugie.

Tylko żebyście sobie nie pomyśleli, że młody jest jakoś bardzo niegrzeczny. Nie nic z tych rzeczy. Jest po prostu zupełnie inny!



I od razu mamy pierwsza i bardzo ważną zasadę:


* NIE PORÓWNUJ DZIECI!!!
Nie porównujemy ani ze starszym rodzeństwem, ani broń boże z kolegami, dziećmi sąsiadów czy znajomych.


Dobra to najważniejsze już wiemy. Nie porównywać, nie porównywać, nie porównywać….powtarzajcie sobie to codziennie rano przed lustrem (oczywiście zaraz po jestem najlepszy,;)).

Każdy nastolatek na swój własny sposób stara się sobie radzić z burzą hormonów, zmianami w organizmie.


U jednych bunt będzie się objawiał na zewnątrz, to taka moja teoria. Co to oznacza. A to nic innego jak bunt wyrażany ubiorem. Taki właśnie rodzaj buntu przechodziła moja córka. W gimnazjum nosiła niebieskie włosy, które z czasem przyjęły formę irokeza, glany, podarte rajstopy, spodnie i oczywiście słuchała punk rocka. Ponieważ nie zaniedbywała nauki, nie było skarg na jej zachowanie w szkole, postawiłam na przeczekanie. Opłaciło się, w liceum młoda miała już normalny kolor włosów, chodziła ubrana „jak człowiek”, teraz pracuje w korpo tak, że tak.

Sorki zaczynaliśmy od irokeza.

 Tu przemiana. Koniec liceum włosy już normalne, perkusja została do dziś.:)


A tu moja córka sprzed roku. Pracuje w korpo, je zdrowo ( jest wegetarianką). 
Jest jednak kilka rzeczy które z nią zostały:  
1.Glany, które wyciąga jak jedzie na koncerty.:) 
2.No i dalej gra na perkusji.;)


Znam jednak bardziej nieprzyjemne sposoby radzenia sobie z dojrzewaniem. Znałam kilka przypadków, gdzie dzieciaki dla rozładowania napięcia ćwiczyły. I nie byłoby w tym oczywiście nic złego, ale one ćwiczyły, aż do utarty przytomności.


Kolejna grupa to oczywiście i tacy, którzy uważają, że są już bardzo dorośli, pozjadali wszystkie rozumy, mogą pić, palić, przeklinać itd.





Tu niestety jest problem, ponieważ nie zawsze udaje się z takim porozmawiać i cokolwiek wytłumaczyć. Ja jednak wychodzę z założenia, że warto próbować, warto zdobyć zaufanie takiego delikwenta i wytłumaczyć co robi źle. I przede wszystkim słuchać czasami również tego między wierszami

Wytłumaczyć, rozmawiać, nie krzyczeć!


I tu mamy kolejną zasadę:


*SŁUCHAMY I ROZMAWIAMY!


Jednak o tym, jak rozmawiać z nastolatkami z nastolatkiem to temat na kolejny artykuł.
I ostatnia grupa to gracze (do tej należy mój nastolatek). Tu wiadomo, komp, gry i nic innego się nie liczy. Jeszcze chodzą do szkoły, ale kto wie co, będzie w szkole średniej. Najlepiej jedliby przy kompie, spali przy kompie itd. Dobrze, że muszą chodzić do toalety, bo tyłki by im przyrosły do krzeseł.


I tu olbrzymia rola rodzica, odciągnąć ich od kompa. Tak ja wie, że, to czasami jest niemożliwe, ale damy radę, musimy się tylko troszkę postarać.


Tu oczywiście temat rzeka, więc mamy temat na kolejny artykuł.



Dlaczego zatem taki, a nie inny tytuł ma mój artykuł?


No właśnie ? Uważam, że na początku my sami musimy sobie pomóc w przetrwaniu. Znaleźć odpowiednie dla naszego dziecka i dla nas rozwiązanie.  Poszukać,  wprowadzić w życie i pomóc temu biednemu nastolatkowi.


Napiszcie proszę w komentarzach jakim typem buntownika jest lub był wasz nastolatek?
– buntownik zewnętrzny
– buntownik wewnętrzny
– buntownik na dorosłego ( wie wszystko najlepiej, pije, pali..)
– gracz.

Moja córka jak zauważyliście to buntownik zewnętrzny, mój syn to gracz.
Jak sobie radziliśmy i radzimy? O tym opowiem wam już niedługo.



Dalej

Tags:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.