0

Co było pierwsze w życiu Panny Lu? Rysowanie czy ciuchów kreowanie?

Zobacz blog

Jakiś czas temu miałam okazję wziąć udział w warsztatach rękodzieła artystycznego, które prowadzi jedna z bliskich mi koleżanek, moja artystyczno-bratnia dusza – Agnieszka, zwana w środowisku artystyczno-blogerskim „Minką”. Właśnie podczas tych warsztatów w trakcie rozmów o naszych pasjach ktoś zapytał mnie – co właściwie było pierwsze w moim życiu, czy rękodzieło, czy komiksy? Przyznam, że musiałam się nieco zastanowić i sięgnąć w swym umyśle do szuflady pełnej barwnych wspomnień z czasów mojego dzieciństwa…
 Po namyśle stwierdziłam, że jako pierwsza zrodziła się pasja tworzenia rysunków. Rysowałam „od zawsze”. Pierwsze moje ścienne graffiti stworzyłam chyba zanim jeszcze nauczyłam się porządnie chodzić – widocznie uznałam, że goła ściana nad moim łóżeczkiem jest nudna i nabazgrałam jakiś motyw w rozmiarze XXL. Bazgrałam też też w zeszytach i notatnikach taty, a były to głównie moje autoportrety, czyli koślawe dziewczynki z wetkniętymi w uszy słuchawkami od aparatu słuchowego i poplątanymi kabelkami (kto za komuny nosił te „pudełkowe” aparaty ten wie o co mi chodzi). Zaś na krawieckie i rękodzielnicze pasje czas nadszedł nieco później, bo dopiero kiedy skończyłam 10 lat. Dostałam  od swego ojca chrzestnego na gwiazdkę pierwszą lalkę Barbie i wiecznie brakowało mi strojów, by móc ją przebierać (podkreślić należy, że „za moich czasów” w sklepach nie było takiego  jak teraz bogactwa ciuchów dla lalek). I tak najpierw szyłam lalkom wszelkiej maści kreacje, czarowałam je ze swoich skarpetek, rękawiczek i nawet tekstylnych chusteczek do nosa (upranych rzecz jasna). W miarę dorastania zaczynałam przerabiać własne ciuchy, co niestety nierzadko wiązało się z doprowadzaniem rodziców do białej gorączki…
 Przerabiałam wszystko co wpadło mi w ręce, najczęściej to, co w moich (niestety tylko moich…) oczach wyglądało na rzecz bezużyteczną.  Nie znosiłam masówki, każdy ciuch musiał mieć jakiś „mój” dodatek czy przeróbki według moich pomysłów. Jeansy z dziurami i łatami handmade nosiłam na długo przed ogłoszeniem w piśmie dla nastoli („Brawo Girl”… czy jakoś tak), że dziury i łaty to hit mody…
 

I tak jest do dziś 🙂 W sklepach podczas polowań na jakiś nowy ciuch – zanim zakupię jakąkolwiek odzież, najpierw oceniam jak lub na co będę mogła ją przerobić, gdy mi się już znudzi. Moja Basia, każdy zakup nowego ciucha komentuje „Za chwilę go przerobisz po swojemu” 🙂
No i teraz już wiecie jak to się zaczynało 😉


Dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.