0

62. szydełkowo bardzo!

Zobacz blog

…W końcu (;
O sznurach szydełkowo-koralikowych zamarzyłam dawno, dawno temu, jeszcze w liceum, będąc wciąż na saaamiutkim początku mojej biżuteryjnej przygody, gdzieś na etapie plecenia mulinowych bransoletek dla znajomych. Pamiętam że nawlekłam na jakąś nitkę, którą znalazłam w domu caaalutki sznur jakiś chińskich koralików, siedząc nad tym godzinami, bez takiego sprzętu jak chociażby mata do projektowania. Nawlekłam i okazało się, że nie umiem. Próbowałam i próbowałam i nie wychodziło, więc w końcu takie nawleczone odłożyłam na półkę. Potem nawet to zabrałam do akademika z nadzieją, że już dorosłam, ale wciąż nie działało. Leżało nadal, zmieniło tylko półkę.
W beadingu zakochałam się pod koniec tych wakacji. Dziergałam sobie radośnie różne takie czy takie bransoletki. Denerwowało mnie tylko, że byłam z tym strasznie mało mobilna, lubię się ze swoimi biżuteryjkami przenosić po domu, ogródku – no i jako człowiek studiujący sześć godzin pociągiem od domu żałowałam, że nie mogę się tym zajmować w podróży. No to myślę: może jednak to szydełko. Trochę się do tego zabierałam, o poprzednią porażkę oskarżyłam kiepską nitkę i chińskie koraliki, złe szydełko i niewłaściwa fazę księżyca. Kupiłam kilka szydełek, żeby w razie czego dopasować rozmiar, kupiłam kordonek w dwóch kolorach, toho 8/0, żeby łatwiej się było uczyć, przeczytałam milion tutoriali, obejrzałam milion filmików, w końcu usiadłam do tego i… niespodzianka, nie działa. Plątało się tam wszystko co dało się zaplątać, chwilami tak bardzo nie ogarniałam, który koralik jest gdzie, że orientowałam się, że w połowie rzędu zawróciłam i idę w drugą stronę… Przemęczyłam się kilka dni i znowu powędrowało na półkę. Ale tym razem byłam bardziej zawzięta i wracałam do tego raz na jakiś czas – chociażby dlatego, że wydałam dniówkę na sam kordonek! Ale nie działało, aż tu nagle…

https://instagram.com/p/zX0bl_pFO1/?taken-by=madartowo

…Zadziałało! Przez przypadek trafiłam na jakiś film na youtube, gdzie dokładnie było widać co gość robi z nitkami i zadziałało (; Nawlekłam do razu cały sznur i następnego dnia w pociągu wydziergałam to: 

Z 8/0 i z takim wzorem, żeby od razu było widać jak się pomylę. świetne uczucie, serio, patrzeć jak bransoletka się robi w rękach (; 
Potem wydziergałam zieloną, bo takie 8/0 mi akurat zostały
Później wzięłam się za 11/0, zrobiłam jedną taką w trzech odcieniach niebieskiego, ale wyszła strasznie krzywo, więc nawet nie robiłam jej zdjęć, bo strach ^^. Ale musiałam się szybko poprawić, o zbliżały się urodziny mojej przyjaciółki i chciałam zrobić coś dla niej, a tu już nie wypadało żeby było krzywo… 
i jestem w miarę zadowolona, wyszło całkiem elegancko. 
Wydziergałam od tego czasu jeszcze jedną sznurem zwykłym i dwie ukośnikowe, ale o tym już następnym razem. 
W każdym razie, to co chciałam powiedzieć to – nie ma się co poddawać (; 

Dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.