0

Zobacz blog
O igle i nitce słów kilka

Mogłam ostatnimi czasy poświęcić więcej czasu na moje biżuteryjne fantazje – postanowiłam zatem poćwiczyć razem z igłą i nitką. W dzisiejszym poście będzie o herringbone i peyote – to nazwy ściegów, wg których uszyłam moje ozdóbki.

Zacznijmy więc od początku – Nie ukrywam, że przygodę z beadingiem zaczynałam z dużymi koralikami 8/0 a dziś do moich ukochanych należą malutkie, ledwo widoczne 15/0 i 11/0. Te maleństwa naprawdę obłędnie sprawdzają się przy wielu projektach. Nie zrezygnowałam z 8/0 dalej używam ich podczas pracy z kumihimo i wtedy gdy chcę uzyskać efekt glamour – mocny i widoczny.

Pierwsza bransoletka to uszyta wg wzory peyote – bardzo delikatna płaska bangielka, bez zapięcie. Koraliki 11/0 w kolorach bardzo bladego różu i złota. Bardzo trudno było ją ułożyć do zdjęcia – bo jest delikatna i nie sztywna, dzięki czemu cudownie wręcz wygląda na dłoni.

A na filmiku prezentuje się właśnie tak

Kolejna bransoletka została uszyta wg ściegu herringbone w kolorach nickiel, hematyt i matowego piscasso.
Myślę, że uzyskałam fajny efekt

A potem znów wróciłam do peyote i tak powstały:

Dwie pary kolczyków z Rivoli Swarowskiego.

I delikatny wisiorek – również z oplecionym Rivoli Swarovskiego

Dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.