0

Żyrafa testuje: antyperspirant Bioliq

Zobacz blog

Dziś kolejny bardzo subiektywny test. Kosmetyk niezwykle ważny w życiu każdego człowieka: antyperspirant. Ja osobiście od lat byłam wierna Vichy (taki z zieloną nakrętką). Niestety wkurzała mnie niezmiernie jego cena, bo czasem musiałam zapłacić prawie 30 zł. Fakt, że był wydajny, ale jak na złość kończył się zawsze, kiedy miałam najwięcej wydatków i kolejne trzy dyszki to było sporo… :/ 
Postanowiłam dokonać zdrady i spróbować reklamowany ostatnio dość intensywnie Bioliq. Używałam go ponad miesiąc. Mogę zatem spokojnie powiedzieć, że został przetestowany w różnych warunkach. No i niestety na mnie nie działa, jak to obiecują w reklamie 😉
Zacznę jednak od PLUSÓW.

1. Cena. Nie pamiętam ile dokładnie zapłaciłam, ale coś około 15 – 17 zł. Nie jest to mało, ale w porównaniu do poprzednika: tanioszka.

2. Zapach. Ma delikatny, jakby kwiatowy zapach. Nie jest męczący. Nie dominuje. Jest przyjemny.

3. Opakowanie. To taki plus z punktu widzenia osoby, która lubi nietypowe rozwiązania. I jak na antyperspirant jest to opakowanie nietypowe. Tubka, jak kremy. Fajne.

4. Wydajność. Ogólnie antyperspiranty są dość wydajne, więc jest to plus chyba dość oczywisty. Ale jest.

5. NIE BRUDZI UBRANIA!! Od tego chyba powinnam zacząć. Tak czy siak nie brudzi i nie niszczy tkanin. Nie pozostawia żadnych śladów ani na kolorach, ani na białym. Super!

A teraz część wybitnie subiektywna: WADY. Dodam, że nie mam jakiś wybitnych problemów z poceniem się. Normalka i już. Z minusów wymienię:

1. Wysusza skórę. Do tego stopnia, że muszę czasem zrobić przerwę w używaniu i nałożyć na noc balsam pod pachy. 😉

2. No na mnie niestety nie działa tak dobrze, jak to reklamują. A już na pewno nie 48h. Jego moc przegrywa z moim organizmem już przy nieco większym wysiłku typu: szybki marsz, odkurzanie głupiego dywanu w salonie, pół dnia zabawy z Małym Człowiekiem.

Podsumowując: jest to produkt dobry, ale nie dość dobry akurat dla mnie. Niestety nie wytrzymałam problemów ze skórą i po prostu wyrzuciłam. Wróciłam do Vichy. I już!

Dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.