0

Uszyłam zasłonki | Nowości w mojej kuchni

Zobacz blog

Witajcie!


Dzisiaj mam dla Was kilka migawek z kuchni z zasłonkami w roli głównej! Mogę się pochwalić, że wyszły one spod mojej niewprawionej ręki. Tak, uszyłam je sama! Jest to mój debiut. Jak zwykle skaczę na głęboką wodę i od razu zabieram się za większe projekty zamiast w pierwszej kolejności poćwiczyć, na przykład szyjąc zwykłe ścierki. Na szczęście te zasłonki nie były niczym skomplikowanym. Pierwsze próby były średnie. Szew okrutnie krzywy, trzeba było pruć, a w połowie roboty zabrakło nici i praca trochę się przeciągnęła. Efekt tej potyczki same widzicie. Nie jest najgorzej 🙂 Materiał ikeowski. Od dawna strasznie mi się podobał. Pasujący akurat na porę wiosenno-letnią, kiedy to prace ogródkowe przodują. I akurat dostałam go od koleżanki, której po przywiezieniu do domu ze sklepu, jednak już tak bardzo się nie podobał. Takie miałam szczęście 🙂 Przyciąganie rzeczy myślami?


A skoro dzisiaj jest o kuchni to przy okazji pochwalę się nowymi kuchennymi nabytkami! Paterę już widziałyście (ach, wciąż do niej wzdycham). Kubeczki też gdzieś się przewinęły. Oczywiście znowu w kolorze błękitnym. Ich zaletą, oprócz pięknego koloru, jest wielkość. Są bardzo duże, w sam raz na dużą kawę lub zieloną herbatę. Tę porcelanową muffinkę mam już od kilku lat. Jest po prostu urocza. U mnie pełni rolę cukierniczki 😉


Z nowości mogę się jeszcze dodatkowo pochwalić o takimi miseczkami. Cudne pastelowe odcienie, bardzo przypadły mi do gustu. Na razie kupiłam po dwie w gwiazdki i serducha. I dopełniając cały zestaw dokupiłam jeszcze talerzyki. Całość tworzy wesoły, kolorowy zestaw. Niektórym może wydawać się zbyt słodko, ale ja lubię otaczać się kolorami. W końcu to ja mam się czuć dobrze w swoim otoczeniu. A ja lubię jak jest radośnie, kolorowo i świeżo. Wszystkie skorupy kupiłam w norweskiej sieciówce Nille. Od dawna wzdychałam do pięknych porcelanowych kolekcji Green Gate`a. Kilkukrotnie odwiedzałam jeden ze sklepików w centrum i „cieszyłam oczy” i się zastanawiałam, który kubeczek bym sobie sprawiła. Późnej w tym samym sklepiku pojawiły się skorupy nowej marki Mille Moi, które bardzo, ale to bardzo były podobne do tych z sieciówki. W końcu sama się przyłapałam na tym, że chyba bardziej zależało mi na przytarganiu czegoś (obojętnie czego) z logiem któreś z tych znanych firm. Zła byłam na siebie strasznie! W końcu postanowiłam, że wolę zamiast jednego oryginalnego kubka kupić dwa (lub nawet cztery, bo po przecenie) równie urocze, no ale bez loga. Powiem Wam, że przyjemność ta sama. Bo przecież herbata w tym czy greenowym kubku smakuje tak samo. 

Na dzisiaj to tyle. Co sądzicie zasłonkach? Jestem też ciekawa jak się Wam spodobały kuchenne nabytki? Mam nadzieję, że żadnej z posiadaczek kubków (i nie tylko) z Green Gate, nie uraziłam 🙂

Pozdrawiam Was serdecznie i życzę cudownego weekendu!


Dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.