0

Uratowany album

Zobacz blog

Jeszcze będąc na Wyspie dostałam od Sis album na zdjęcia. Wyjątkowy nie tylko dlatego, że jest to prezent, ale również przez swój wygląd. Okładka wykonana jest z lakierowanego drewna. Przód jest w pięknym czerwonym kolorze ze srebrno perłowymi kwiatami. Środek stanowiły czarne kartki przekładane pergaminem. No ale niestety natura spłatała nam figla… Z Mr. T się śmiejemy, że przeprowadzka bez przygód i strat, to nie byłaby przeprowadzka. Piwnica, w której były nasze rzeczy uległa zalaniu kilka dni po tym, jak je tam umieściliśmy. Ironia losu jest taka, że bez względu na warunki atmosferyczne nigdy się to wcześniej nie zdarzyło. Tak więc chyba nasze rzeczy przynoszą pecha, albo my go przynosimy… 😉

W każdym razie jedna z ofiar był właśnie album. Drugą ofiarą stał się album miejski, w trakcie tworzenia którego właśnie byłam… Trochę mi brakowało weny no i jakoś tak problem sam się rozwiązał. Na szczęście z albumu miejskiego udało mi się odzyskać czarne kartki.

Trochę było wycinania… Ale opłaciło się. Dołożyłam kilka kolorowych stron. Niestety pergaminu już nie ma. Trochę z lenistwa, trochę z wygody 😉 Najgorsze było dziurkowanie i zszywanie całości. Bo okazało się, że dziurkacz ma inny zasięg i musiałam każdą kartkę dziurkować dwa razy…

Najważniejszy jest efekt końcowy. Operacja się udała, pacjent przeżył, album uratowany!! Teraz się tylko zastanawiam, na co go przeznaczyć? Ale chyba na zdjęcia rodzinne 😉

Pozdrawiam serdecznie Odwiedzających i zapraszam na >>KONKURS<<


Dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.