0

Totalna wpadka, czyli jak się nacięłam na podróbę…

Zobacz blog

Zafiksowana na punkcie biżuterii PRL-owskiej 
i kupieniu jej w miarę przyzwoitej cenie 
miałam chyba  bielmo na oczach… 
jak kliknęłam magiczne licytuj…


Przyszło…
otworzyłam kopertę i już mi nie pasowało
porównałam z pierścionkiem który mam w domu
ani ta wielkość, 



ani waga


ręce mi się zatrzęsły
pierścionek upadł i.. wypadła z niego cyrkonia
nowiusieńka, błyszcząca


a nie szklak jak powinno być…
Pierścionek brudny, zazieleniały
straszył


awantura ze sprzedawcą
i kolejna nauczka – 
zwrotów osoby sprzedające prywatnie nie muszą przyjąć…
negatyw dla sprzedającego i tyle mojego…
Pierścionek walnęłam w kąt, wkurzona jak smok…
Wczoraj wrzucałam na bęben do czyszczenia biżu 
i tzw. „wianuszek” też się załapał na mycie.
Jak już odzyskał blask, poszukałam mu nowego oczka:


Efekt:
szału nie ma,
ale przynajmniej już na niego patrzeć mogę…


Dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.