0

Świątecznie

Zobacz blog

Ostatnio jakoś nie miałam głowy do niczego. Ten świąteczny czas wypompował mnie ze wszystkiego i załapałam niewiadomego pochodzenia lenia. Do tego dołożył się Mały Człowiek z apogeum sprawdzania cierpliwości mamy i Mr. T., który z powodu świątecznego szaleństwa zakupowego siedział w pracy prawie 24h. No i tak siedziałam z oczami jak 5 złotych i zastanawiałam się „co to ja miałam…?”. Na szczęście dla mnie i mojej Rodzinki na Wigilię i w ogóle na całe Święta zaprosiła nas Babcia Zosia i wygoniła mnie z kuchni swojej i mojej zresztą też 😉 Tak więc zwolniona z obowiązków (prawie)wszelakich oddałam się z lubością słodkiemu lenistwu 😉
Zmobilizowałam się jednak – przy wydajnej pomocy Małego Człowieka krzyczącego „ja, ja, ja!” i moich Rodziców – do ubrania choinki i nadania naszemu mieszkanku nieco świątecznego charakteru.
Niestety kilka pomysłów pozostało w sferze pomysłu 😉 Ale i tak uważam, że jest cudnie! Choinka miała być nieco mniejsza, ale jest nieco większa 😉 Konika zakupiliśmy z Małym Człowiekiem na Świątecznym Kiermaszu. I jest PIĘKNIE!! 
Kolejna mobilizacja nastąpiła na kilka dni przed Wigilią, kiedy postanowiłam zrobić jakiś stroik do kuchni. Niestety cały dzień lało i dopiero pod wieczór ruszyliśmy z Małym Człowiekiem z domu. Kupiliśmy wianuszek z wikliny, a na targu znaleźliśmy kilka gałązek jemioły. I tak powstał stroik na kuchenne okno.
Pozostały prezenty. I tu niespodzianka! Prezenty ogarnęłam wcześniej. Dla Rodziców, Mr. T. i Małego Człowieka. Odhaczone. Pozostały mi podarki dla dzieciaków, które niby zaplanowane, ale trzeba kupić i zapakować. Oczywiście robiłam to na dzień przed Wigilią i klęłam jak szewc na siebie i na ludzi. Na szczęście Mały Człowiek mi trochę odpuścił i udało się jakoś to załatwić. I tu nastąpił trzeci przypływ energii. Postanowiłam, że zapakuje je tak, jak to sobie zaplanowałam już dawno temu. Że nie poddam się leniowi tak do końca! I zapakowałam. Dla najmłodszych były kart podarunkowe do księgarni. To tak w ramach troski o ich rozwój intelektualny 😉

A dla najstarszego dziecka w rodzinie – Studenta – była świąteczna kartka z wkładką 😉 Bardzo prosta kartka. I to nie z lenistwa, tylko tak jakoś pomyślałam, że gwiazdki i bałwanki to może nie dla niego.

„I tak minął mi ten czas okres” 🙂 Święta rodzinne. Mały Człowiek się wyszalał. My się objedliśmy. I po Świętach… 
A teraz daję sobie jeszcze kilka dni wolnego od szycia i wszelkich takich tam. A potem zaczynam realizację pomysłów… Zobaczymy z jakim skutkiem?! No ale cóż. Myślę pozytywnie i zbieram energię! 
Na koniec zapraszam jeszcze na Jarmark rękodzieła – Folkstacja, gdzie Żyrafa ma też swój kramik 😉

Dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.