0

Sukienka do karmienia. (WB2)

Zobacz blog

Dzisiaj pokażę Wam jedną z rzeczy, które uszyłam na początku mojej kariery szyciowej na mojej osobistej maszynie do szycia. Sukienka idealnie wpisuje się w dzień drugi Wyzwania Blogowego Uli, którego tematem jest „Domowej roboty…” no właśnie 🙂 COŚ 🙂
w czym karmić piersią
Wiem oczywiście, że nie jest to ideał, ale jest dla mnie cennym okazem. Dlaczego?

Z kilku powodów.

#1 – powstała prawie 1,5 roku temu, niedługo po urodzeniu się Antosia, za to prawie rok po tym, jak dostałam własną maszynę. Jest pierwszą uszytą na niej sukienką i od razu ze „specjalnym” przeznaczeniem.
Skąd pomysł? Googlałam, googlałam i szukałam sukienki, która umożliwiałaby wygodne karmienie piersią dziecka. Prawie wszystkie były kopertowe, na jedno kopyto, różniące się co najwyżej kolorem… Owszem, były wyjątki – ale te wyjątki miały też wyjątkową cenę. Zdecydowanie wykraczającą poza budżet. Wiem, że ciąża i karmienie piersią to dla kobiety stan wyjątkowy, ale uważam też, że producenci ubrań na ten okres w życiu kobiet, mają kiepską wyobraźnię, za to żyłkę do biznesu – rewelacyjną. Zatem wyjątkowej sukienki nie kupiłam. Postanowiłam za to zrobić własną.
jak karmić w sukience
#2 – jest zupełnie moja. Od pierwszej myśli, do efektu końcowego. Bez żadnych konsultacji z kimś, kto bardziej niż ja wiedziałby o co chodzi, no i przede wszystkim – jak to zrobić?
Wzięłam ulubioną sukienkę z szafy, jeszcze z czasów przedciążowych. Odrysowałam na materiale kształt, dodając zapasy na wszycie wypustek, które miały ukryć zamek (swoją drogą kryty, ale wiecie jak to jest na początku.. lepiej od razu przewidzieć, że coś może nie wyjść ;)) Poza tym, uznałam, że wypustki też odciągną uwagę od tej sztywności zamka i trochę to zamaskują.
#3 – pierwsza dobrze wszyta lamówka (dekolt i rękawy), pierwsza wypustka (a nawet dwie, wzdłuż całej sukienki) i pierwszy zamek kryty, który nawet się trochę ukrył – również podwójnie.
#4 – sposób otwierania do karmienia, którego nigdzie do tej pory nie widziałam. Sukienka oczywiście otwiera się z dwóch stron. Zamek kończy się na szczycie ramienia, więc łatwo go znaleźć, odsunąć i zapiąć.

Wiem, że na wieszaku nie prezentuje się zbyt dobrze. Niestety na mnie już też nie… Odkąd skończyłam karmić Młodego, ubyło mi trochę centymetrów w biuście,więc sukienka zrobiła się po prostu za duża.
Dodatkowo, jest z dość lejącej się dzianiny, więc niedopasowana do kształtu ciała, po prostu wisi… co niestety bardzo tu widać.

Niemniej jednak, zostawiam ją na pamiątkę, a może na przyszłość, bo a nuż się jeszcze przyda 😉

Acha i z tej przygody wyciągnęłam oczywiście też ogrom wniosków, które dla Was są pewnie zupełnie oczywiste, więc szkoda czasu na pisanie o nich 😉 Ale wiecie, to była moja pierwsza dzianinowa sukienka!
Dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.