0

Sesja foto z torbami w roli głównej.

Zobacz blog

Bardzo długo zbierałam się do tego. Brakowało czasu, weny, sprzyjających okoliczności. Zupełnie inaczej wyobrażałam sobie miejsce, tło i efekt końcowy… Ale w końcu odbyła się – sesja zdjęciowa: ja, Mr.T. i moje torby. 
Oczywistym wydawało się, że torby, szczególnie te w rozmiarze XL wymagają sesji na człowieku. Ile bym ich nie układała – na wieszaku wyglądały po prostu jak lniane worki. Obmyśliłam sobie sesję taką odrobinę romantyczną, gdzieś na łące, w ‚złotą godzinę’, pyłki, błyski słońca… Niestety w ostatnim czasie słońca, jak na lekarstwo, łąki w okolicy też niekoniecznie, no i jakoś tak życie ciągle stawało mi na przeszkodzie 😉
I tak w pewną sobotę, mimo chmur straszących deszczem wdziałam ja kiecę mą zwiewną i mówię: „Mr. T. bierz torebki – idziemy!” 😉 Ha! A tak serio, to miałam strasznego lenia, było trochę słońca, trochę chmur, ale stwierdziłam, że jak się nie wezmę w garść, jak nie teraz, to kiedy do jasnej Anielki!?! Wymyśliłam, że niedaleko są budynki Politechniki Częstochowskiej, ze schodami, lustrzanymi szybami, chłodnią kominową i całą tą industrialną otoczką. Myślę sobie: „no trudno – miało być sielsko i romantycznie, będzie betonowo i miejsko.”
Najlepszym tłem okazała się chłodnia kominowa z namalowanym bodajże w tym roku muralem. No modelka ze mnie beznadziejna, raz o mały włos kiecki nie zgubiłam, ale Mr. T. ma nawet niezłe oko do zdjęć i czasem mu wyjdą fajne ujęcia. 

Trochę  śmiechu było;) Ale najważniejsze jest to, że uzyskałam kilka fotek, dzięki którym widać, jak fajnie prezentują się te moje lniane iXeLki na ramieniu. Dodam, że jestem nie za duża (160 cm na obcasie ;)), a mimo tego nie są jakieś przytłaczające. Przynajmniej ja tak uważam. Prywatnie mam taką torbę z białego jeansu i uwielbiam ja pasjami!

Na koniec powiem Wam jeszcze taki hit. Nie wiem, czy pamiętacie moje zeszłoroczne zmagania ze zdjęciami moich drobiazgów na DaWandę? Głównym problemem była ostrość, która częściej obejmowała tło, niż produkt. I ten problem wracał w różnych momentach i w różnych okolicznościach przyprawiając mnie o frustrację. Myślałam, że to ja jestem wyjątkową lebiegą. No ostatecznie, że światło beznadziejne! Ale po powyższej sesji okazało się, że problem pojawia się również plenerze. Na tych zdjęciach nie powinno być większych problemów z ostrością…! Mogły wyjść za ciemne, ale nieostre?! Wiele ujęć mimo, że nic na to nie wskazywało okazało się nieostrych. Znaczy się tło owszem: nawet, nawet. Ale ja już niekoniecznie. No modelka fatalna, ale żeby aż tak? 😉 Okazało się, że z dużym prawdopodobieństwem rozregulował się czujnik ostrości – jeśli mogę to tak nazwać. Zaleca jest kalibracja i inne czary-mary. Zajmę się tym w wolnej chwili, a póki co zdjęcia lecę w trybie MF (Manual Focus), a przynajmniej się staram, co przysparza mi jeszcze więcej problemów. Podsumowując to w sumie martwi mnie ta usterka w moim kochanym aparaciku, ale poczułam jakąś taką ulgę, że może jednak nie jestem najgorszym fotografem świata?… Pod warunkiem, że mam tryb AF 😉
Zdjęcia z sesji oczywiście zdobią sklep na www.tbags.pl i na Facebooku @tinybagspl 🙂 A ja już się z Wami żegnam. Pięknie dziękuję za wizyty i komentarze – jesteście super, że nadal do mnie zaglądacie 🙂 Duża buźka, PA!

Dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.