0

Rodzice słyszący i dzieci niedosłyszące. Błędy rodziców. I o tym, że warto nauczyć dziecko PJM.

Zobacz blog







Zobacz blog

Sama jestem niesłysząca. Słuch straciłam z nieznanych przyczyn będąc dzieckiem nie mającym jeszcze dwóch wiosen. Dzięki temu, że zachowały się marne resztki słuchowe mogłam jeszcze skorzystać z aparatów słuchowych i być poddana rehabilitacji logopedycznej, dzięki czemu mówię. Chociaż – biorąc pod uwagę mój niewyparzony język – dla niektórych ludzi właśnie na ich nieszczęście nauczyłam się mówić 😛 Jestem bardzo wdzięczna moim rodzicom za to, że nie trzymali mnie pod kloszem. Nie chronili mnie przed światem, pozwalali popełniać wiele błędów, bo ucząc się na nich mogłam stać się nie tylko samodzielnym, ale i odpowiedzialnym człowiekiem.
Obserwując swoich znajomych, zauważyłam, że Głusi, którzy uczęszczali do szkół dla głuchych, bądź mają rodziców Głuchych w większości życiowo są zdecydowanie bardziej samodzielni niż niektóre osoby niedosłyszące, które kształciły się w szkołach masowych czy integracyjnych. Na myśli szczególnie mam takie osoby niedosłyszące, którym aparaty słuchowe przynoszą średnie korzyści, przy tym kiepsko odczytują mowę z ust i nie migają.
Pomyślcie. Osoba niedosłysząca (nie Głucha!) nosi aparat słuchowy, ale i tak kiepsko w nim słyszy, niewiele rozumie co się do niej mówi. Uściślę – taka osoba niedosłysząca może słyszeć dźwięki mowy, ale owe dźwięki są dla niej bardzo niewyraźne (mimo aparatu słuchowego słyszy jakby miała watę lub wodę w uchu), zatem nie jest w stanie „wychwycić” prawidłowo dźwięków mowy. Z ust nie potrafi odczytywać (niestety, nie każdy ma taki talent do odczytywania mowy z ust), słabo nawet rozumie, co do niej mówią rodzice, a co dopiero osoby obce. To jest po prostu kalectwo społeczne – nie móc w pełni porozumieć się ani ze słyszącymi, ani z innymi niedosłyszącymi, ani Głuchymi.
Dla takiej osoby niedosłyszącej najlepszym rozwiązaniem byłaby nauka Polskiego Języka Migowego, aby mogła wykorzystać swoje sprawne oczy do swobodnej komunikacji z otoczeniem. Pada zatem pytanie, dlaczego więc taki niedosłyszak nie miga?

Za taki stan rzeczy winą należy jednak obarczać wyłącznie rodziców czy opiekunów prawnych dzieci niedosłyszących, bo to oni swą niewłaściwą postawą wychowawczą doprowadzają do tego, że dziecko niedosłyszące wyrasta na człowieka, którego trzeba prowadzić za rękę przez całe jego życie. Powiedzmy otwarcie – to oni czynią z własnego dziecka społeczną kalekę.
Dlaczego? Bo pragną je uchronić przed złem całego świata. Bo nie chcą, aby ich dziecko nauczyło się migać. Uważają, że porozumiewanie się Polskim Językiem Migowym jest porażką. A to wierutna bzdura! Porażką jest właśnie trzymanie niedosłyszaka pod kloszem, wyręczanie go we wszystkim, bo „biedaczek nie słyszy”, odcinanie go od niesłyszących, żeby tylko nie „złapał” języka migowego.

Są i tacy rodzice, którzy też uważają, że skoro słyszą to „wiedzą lepiej”, organizują swojemu dziecku życie nawet wtedy kiedy ono już dorośnie. Najchętniej nawet wybraliby swej latorośli partnera. Najlepiej słyszącego. Żeby broń Boże nie był niedosłyszący tak jak ono! A już broń Boże żeby tylko nie był Głuchy, bo przyniesie wstyd rodzinie! A tymczasem wstydem jest taki negatywny stosunek wobec Polskiego Języka Migowego (PJM), Głuchych i niedosłyszących, którzy wybrali porozumiewanie się PJM-em.

Drogi Rodzicu, masz dziecko niedosłyszące? Widzisz, że dziecku aparat słuchowy niezbyt pomaga w porozumiewaniu się? Widzisz, że dziecko fatalnie odczytuje mowę z ust? A może nawet wcale nie odczytuje tylko udaje? Warto pozwolić dziecku opanować Polski Język Migowy. Zapewniam, że PJM to język o bogatym słownictwie, dzięki PJM Twoje dziecko usamodzielni się, będzie miało lepszy kontakt z ludźmi. Twoje dziecko udając słyszącego będzie niesamodzielne i nigdy nie będzie szczęśliwe, będzie dorastało sfrustrowane tym, że nie może w pełni porozumieć się z otoczeniem.

Drogi Rodzicu? Wątpisz w to, co piszę? Porozmawiaj zatem z psychologiem, który pracuje z dziećmi nie(do)słyszącymi. Nie z takim psychologiem, który dzieci nie(do)słyszące widział tylko na jakimś zdjęciu w starej gazecie. Nie z takim psychologiem, który tylko przypadkowo widuje niedosłyszących. To musi być taki psycholog, który naprawdę zna społeczność niesłyszących od poszewki, który pracuje z takimi dziećmi. Są tacy psychologowie – zarówno słyszący, niedosłyszący jak i Głusi. W Polsce jest ich niewielu, lecz znam takich i uważam ich za prawdziwych profesjonalistów, ich podopieczni wyrastają na inteligentnych, samodzielnych, bardzo wartościowych ludzi.

Ptak trzymany w klatce, nigdy nie nauczy się latać…
Przemyśl to, drogi Rodzicu. Uwierz w swoje dziecko. Pozwól mu wzbić się w przestworza. Ono naprawdę posiada w sobie moc, to Ty nie pozwalasz mu ujawnić tych mocy.
 

Dalej







Artykuł Rodzice słyszący i dzieci niedosłyszące. Błędy rodziców. I o tym, że warto nauczyć dziecko PJM. pochodzi z serwisu Polskie Rękodzieło.

Dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *