0

(Przed)niedzielne pogaduchy: Powroty i znaki zapytania???, czyli Sentencja nr 5.

Zobacz blog

Drugi post z cyklu osobistych. Drugi spontaniczny, zupełnie nieplanowany.
Rodzinny.
Każda, KAŻDA rodzina ma swój własny, sobie tylko charakterystyczny obręb intymności.
Działania, czynności, gesty, słowa- dla niej tylko pojęte.
Mam nadzieję, że coś, co sobie kiedyś daliśmy, jakieś pomruki choćby, szepty czy pojedyncze monosylaby są budulcem naszych relacji. Każda sytuacja, którą doświadczamy jest i być powinna częścią życia wszystkich członków rodziny. Tak jest i naszym przypadku.

No, tak. Ja wiem, że to brzmi jak wymądrzanie się Pańci wszechwiedzącej, ale nie to jest celem mojego postu. Ukryty sens, to strach połączony z ogromną obawą o utratę bezpieczeństwa moich bliskich, a szczególnie Progenitur. Niezła mieszanka. Szlag. Do tego dochodzi wysoko rozwinięta cecha wszystkich matek: PRZECZUCIE. Przebłysk nieprzyjemny.

 Nigdy mnie nie myli. Tak było i tym razem.
Przez cały pobyt Starszego poza rodzinnym domem.
Starszy bowiem wraca, jest w drodze do domu, gdzieś w połowie trasy. Bliżej niż dalej! 🙂

„Czasem człowiek dokonuje w życiu wyboru, a czasem, to wybór stwarza człowieka”
Gayle Forman „Jeśli zostanę”.



Napięcie i brak spokoju spowodowane przeczuciem, że coś jest nie tak, że dzieje się coś złego jest porażające. Rozchodzi się po całym człowieku. Powoduje brak możliwości skupienia na czynnościach podstawowych, brak siły na realizację pomysłów na dom, niemożność pisania postów, nie mówiąc już o wykonaniu obowiązków w pracy. Zresztą w jakiej pracy?

Redukcje, oszczędności, RIO i ich kreski na projekcie budżetu dla zadłużonej gminy, cięcia pod tytułem -40 %  dla wszystkich oddolnych jednostek. Dom kultury jest niepotrzebny. Biblioteka nie mieści się w rzeczonym projekcie. Świetlice też. Likwidować. Dzieci, młodzież i dorośli mogą pójść pod budkę, albo lepiej niech wcale nie wyłażą, lepiej niech odjadą, albo w domu siedzą przed telewizorem. Zresztą nikogo i nic  już nie interesuje.

Kultura w moim  miejscu zamieszkania jest już na dnie. Wybudowane piękne budynki z dużym udziałem pieniędzy Unii Europejskiej za chwile zniszczeją, zostaną rozgrabione, sprzedane za przysłowiowa złotówkę cioci Władzi lub komuś tam, nie do końca wiadomo komu. O tym jednak przyjdzie mi napisać później.
Nie jest dobrze. No nie jest. Szansa na sukces pracy na obczyźnie również oddalona. Oszustwa, różne oblicza rodaków, wyzysk agencji pośredniczących szeroko opisywany w internetach- chleb powszedni przez cały niemal pobyt tamże.
To osobista porażka dla Starszego.
Nikt jej nie zakładał. Przeciwnie.
Tak wielu przecież  ryzykując zaciąga jakieś zobowiązania, pokłada nadzieje, snuje dalekosiężne plany…
Czasem jednak los inaczej układa scenariusz. Trochę zbyt złośliwie. Choć i w tym wypadku pewnie można wyciągnąć wiele plusów, pozytywów na przyszłość.

Teraz jednak NIC nie przychodzi  mi do głowy.
Pomysłów brak.
Pomału. Zrobię kawę, poczekam na Starszego, usiądziemy wszyscy i pomyślimy nad wszystkim wspólnie.

Mamy do przerobienia morał z lekcji.
To…
lekcja życia, której temat brzmi: Hart życia a przetasowanie poglądów. 
Praca domowa: Napisz opowiadanie pt: „Moje plany na przyszłość”

 
Aga Pe.


Dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.