0

POPRAWIAMY SOBIE SNY

Zobacz blog

Pierwszy raz po świętach otworzyłam swój „warsztat”. Ciężko mi się ostatnio zmobilizować do czegokolwiek, tkwię w jakimś nieuzasadnionym zawieszeniu,  jakbym czekała co najmniej na głos z nieba. Mam jednak nadzieję, że pierwsze prace pchną mnie do przodu, nabiorę impetu i dalej jakoś samo wszystko ruszy.
Zabrałam się za tego łapacza snów i tym samym pierwsza pozycja na liście „must have” odhaczona.
Łapacz powstaje/powstał do pokoju mojej pociechy. Wczoraj wykonałam serwetę z bawełny, która służyła mi do produkcji narzutki. Wykorzystałam dwa odcienie morskiego/turkusowego.
Całość zamocowałam na sztywnym druciku, z którego mój M. wykonał zgrabną obręcz.
A na pozostałą część wspomnianego łapacza poszły w ruch wszystkie przez mnie chomikowane wstążeczki tasiemki, koronki. Kolorki zaprezentuję w kolejnym poście, niestety czas dzienny do robienia zdjęć, ograniczył się do jedynie kilku godzin. Przeplatają się tutaj różne odcienie błękitu, turkusu, beżu, trochę różu, bieli. Do szarości na ścianie wpasują się idealnie.
Będą jeszcze przynajmniej dwa łapacze. Ale te następne, chciałabym, żeby były utkane jak z pajęczyny i tak jak pierwotnie Indianie wykonywali, użyję m. in. piórek do ich wykończenia.
MOŻE SNY BĘDĄ SŁODSZE
ŚCISKAM WAS

kilka pastelowych skorup też udało mi się ostatnio sobie sprawić

Dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.