0

Niewidzialna

Zobacz blog

Uwaga! Będzie to wpis, w którym mega wylewam swoje żale i frustracje, więc jak ktoś nie lubi takich wpisów, to proszę niech nie czyta. Bardzo długo zastanawiałam się, czy zamieścić ten wpis i dzisiaj tak poczułam, że jednak muszę, bo już mi się zwyczajnie nie chce…
Prowadzę bloga od prawie ośmiu lat. Mam swoją firmę, swoją markę od ponad pół roku. Spędzam godziny przed komputerem, by dać znać o sobie światu, a i tak czuję się NIEWIDZIALNA. Mam wrażenie, że mój blog trafia w jakąś czarną dziurę Internetu. Że moje komentarze są jak obłoczki, które płyną, znikają… Czasem się muszę uszczypnąć, żeby się przekonać, czy ja naprawdę istnieję…
Publikuj, żeby Internet Cię nie zapomniał.
Siedzę i planuję posty na Facebooka z wyprzedzeniem, na cały tydzień. Co chwilę wchodzę na Instagram: komentuję, reaguję, wrzucam coś swojego. Założyłam konta na kilku galeriach sprzedażowych. Czytam poradniki: o hashtagach, o zdjęciach. Robię szpagat z gwiazdą, a moja firma i tak nie zarabia…
Komentuj, żeby Cię poznali.
Tak piszą wszyscy doradcy, którzy pomagają blogerom „się wybić”. No więc przestałam się bać zostawić komentarz, ślad po sobie. Siedzę czasem po nocach i czytam, komentuję… A u mnie? Cisza… Już nie wiem, co robić, bo to raczej nie o treści chodzi. Znam wiele blogów, na których jest misz-masz tematyczny, jak u mnie i mają dziesiątki komentarzy pod każdym wpisem, a ja mam radochę, jeśli pojawi się choć jeden…
Weź udział w wyzwaniu – zdobędziesz nowych obserwatorów.
Kolejna rada z artykułów z dziedziny: „co robić, żeby mój blog był popularniejszy”. I co? Wzięłam udział w wyzwaniu i to nie jednym. Biegałam po wpisach uczestników, komentowałam. Rezultat? Kilka zdawkowych komentarzy od organizatorów. Kropka.
Szukaj wsparcia u „większych”.
To taka rada, którą kiedyś dostałam od kogoś… Ktoś mi kiedyś powiedział: „Znajdź blogi, społeczności w sieci, które wspierają kobiecy biznes; które stoją u boku mam chcących wrócić na rynek pracy ze swoją działalnością. Kogoś, kto rozumie rynek małych biznesów i rękodzieła.” Znalazłam. Zobaczyłam, że drukują historie różnych kobiet, na różnym etapie budowania swojej kariery. Napisałam do nich z nadzieją, że opublikują również mój list i w ten sposób świat usłyszy o marce T-Bags. Zawiodłam się. Dostałam w odpowiedzi maila, który był jak automatyczna odpowiedź: „Gratulujemy, że wzięłaś sprawy w swoje ręce. Wszystkiego najlepszego. Pozdrawiamy.” Czym moja historia jest gorsza…?
Zwyczajnie mi się już odechciewa. Tracę energię i zapał. Godziny w Internecie nie przynoszą żadnych rezultatów. Ja już mam nawet wyrzuty sumienia, że śpię w nocy, bo szyję, piszę, dodaje posty, czytam wpisy innych, komentuję, a i tak na coś mi brakuje sił i czasu, i tak jestem nadal NIEWIDZIALNA. Ja nie zazdroszczę. A nawet jeśli, to pozytywnie, bo może to dziwne w dzisiejszych czasach, ale sukces innych mnie motywował… Ale co raz bardziej mi się nie chce… A jeśli nic się nie zmieni, będę musiała zamknąć firmę, porzucić to, co kocham i iść na etat. 
Tak czy inaczej bardzo dziękuję Wam wszystkim, którzy tu jesteście ze mną. Dziękuję za Wasze komentarze – uwierzcie, że to naprawdę WIELKA RZECZ dla mnie. Cieszę się, że w końcu to wyrzuciłam z siebie. A teraz muszę chyba trochę odpocząć… Pozdrawiam serdecznie, PA!

Dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.