0

Misz masz wakacyjno zdjęciowy

Zobacz blog

Z lekkim (corocznym) zdumieniem przyjmuję, że wakacje się skończyły i obecnie mamy za sobą – prawie – pierwszy tydzień szkolny.
Jakie te wakacje były krótkie!
Wszystko, co zaplanowałam na ten czas nie zostało spełnione, tyle miałam zamiarów wobec dzieci, mieliśmy zrobić tydzień eksperymentów… co to jest tydzień w perspektywie dwóch miesięcy? Miałam z nimi na rowerze gdzieś daleko pojechać, zadania i inne atrakcje zrobić, uporządkować witrynę z grami, puzzlami, bo się już nie mieszczą nowe… a te dni dziwnie tak umykały. Nic z powyższego nie zdążyłam zrobić…
Teraz to czekać chłodnych, deszczowych dni by nadrobić zaległości.
Martyna powiedziała, po pierwszym dniu w szkole, że baaaardzo tęskniła, za szkołą w ogóle. Pierwszy plus z matematyki jest już na koncie… czyżby mnie coś ominęło?! 🙂
Martyna przez pierwsze dwa tygodnie wakacji była na obozie konno językowym, potem to było przeżywanie każdego dnia, spędzonego głównie na zabawie. Podejrzewam, że z tego wszystkiego najbardziej zapamięta sklep, który wybudowała własnymi rękoma. Zwykłe deski odpadowe, jakieś kartony i inne niefotogeniczne akcesoria w jej oczach jawiło się jak królestwo… w sprzedaży były szyszki, kamienie, pył po obróbce drewna. I słuchajcie, to wcale nie było niepoważne przedsięwzięcie, zarobiła bowiem 49 zł!
Dziewczyna zbiera na czytnik książek i szuka w różny sposób okazji aby zarobić. Idzie jej ostatnio całkiem nieźle, mam nadzieję, że wytrzyma i nic nie wyda – angażuje przy tym najbliższą społeczność – ma już 320 zł. Obiecałam, że jak uzbiera 400 zł dołożę odpowiednią kwotę i kupię wypatrzony model.
Myślę, ze to też dobra nauka, bo zauważyłam, że pieniądze jej się nie trzymają, co dostanie to wydaje na slimy i inne lepkie paskudztwa. Przekonała się, że aby mieć czytnik musi uzbierać. Co jakiś czas powtarzam ku pamięci, pokazuję sprzęt, by w ten sposób zachęcić, przypomnieć…Zbiera już rok.
Teraz ubolewa, bo do skarbonki rzadko jej się wkłada pieniądze, a 80 zł jakoś zdobyć musi, słyszałam, jak pytała się taty, czy dałby jej coś zarobić, może coś wymyć, posprzątać, coś zanieść…
W jej pokoju przez 3 tygodnie urzędował potwór (o przepraszam, unicorn), przyznaję, wpasował się w scenerię ale naprawdę cieszę się, kiedy zeszło z niego powietrze…
Przemek przez ten cały czas wakacyjny, w ciszy wykonywał swoje obowiązki, sumiennie, raczej w cieniu siostry, (niekiedy ją stopuje gdy ogarnia ją szaleństwo) i skupiał się głownie na pracy, nałożonej przez kogoś a najczęściej przez samego siebie. Jego skarbonka jest niemal pełna, odkłada wszystko co dostaje – zbiera na kolejkę – i nie roztrząsa zawartości (jak w przypadku siostry) od… nawet nie pamiętam kiedy ostatni raz puszkę otworzył… a jest dość ciężka, sporo też papierowych.
Taka różnica.
Myślę, że te wakacje były udane 🙂

Dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.