0

misiowo

Zobacz blog

Niestety, nie zawsze jest tak, jak byśmy chcieli. Miało być coś innego – a znowu jest całkiem inny post. Okazało się bowiem, że zalegam z misiami, zakładkami, sówkami – o czapce zimowej mojego M, nie wspomnę. Muszę więc nadrobić zaległości.
Najpierw miś.
Powstał stosunkowo niedawno, ale miał gotowe zdjęcia, więc od niego zacznę.
Zdjęć jest cztery, ale miś tylko jeden
Jedyny w swoim rodzaju

Uwielbiam te moje misiaki. Jest w nich coś bardzo przytulaśnego. No i te oczy. Smutaśne.

Mam jeszcze coś … tadam
Myślałam, że nie dam rady, ale trzymam się dzielnie. Ostatnio nawet nadrobiłam zaległości i mam do czwartku (bądź środy) kilka dni wolnego. Renulkowa serwetka rośnie jak na drożdżach.
A ja czekam na zamówione czółenka i kordonek. Wybrałam bursztynowe – jak zwykle. Drewnianych nie mogłam znaleźć a te, które mi się jeszcze podobały kosztowały zbyt dużo (potrzebuję dwóch – to takie moje skrzywienie – zawsze supłam takimi samymi) i stwierdziłam, że boję się zaryzykować bez próbowania. Może następnym razem. Pozdrawiam Was cieplutko.

Dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.