0

Mam plan, bardzo wazny plan!

Zobacz blog

Dzisiaj będzie o biznes planie. Bo w przypadku niektórych projektów biznes plan jest BARDZO WAŻNY! U nas był on podstawą przyznania dotacji. Ocena doradcy zawodowego, czy udział w szkoleniu to były punkciki. A biznes plan, to były PUNKTY! 😉
Jak się za niego zabrać? Przede wszystkim ze spokojem 😉 Nie panikuj – to jest naprawdę do ogarnięcia. Ale jeśli uważasz, że ktoś zrobi to lepiej za Ciebie, to nie jest żadną tajemnicą, że są instytucje i osoby, które za pieniądze piszą biznes plany na dowolnie zadany temat 😉
Dla mnie najgorszą częścią biznes planu była część zatytułowana „Opłacalność i efektywność ekonomiczna przedsięwzięcia”, a roboczo zwana częścią finansowo-rozliczeniową. Ale od początku. Wiem mniej więcej, jaką konstrukcję ma standardowy biznes plan. Ale wszystko zależy od instytucji, w której staracie się o dotację. My mieliśmy odpowiednio przygotowany formularz i DOKŁADNIE taki biznes plan mieliśmy oddać. A biznes plan w ogóle zaczynamy od przedstawienia się. Nazwa firmy i PKD. I na tym też poległam. Nie na nazwie, tylko na PKD, bo jak zaczęłyśmy z Panią Magdą, która była moim doradcą sprawdzać, co też ja tam wypisałam, to o mało nie padłyśmy ze śmiechu. Jeśli też tak, jak ja macie problem ze zidentyfikowaniem swojego PKD, to polecam zrobić pewien myk: na stronie CEIDG wpiszcie dane swojej konkurencji. Wyświetli się Wam jakie PKD ma wpisana dana firma i w ten sposób możecie łatwiej dobrać je do swojej firmy.
Kolejna część biznes planu to tzw. „Analiza marketingowa”. W tej części robisz językowy szpagat z gwiazdą, by udowodnić, że Twój pomysł na biznes ma sens: jest przemyślany, dopracowany, a przede wszystkim realny. Na szkoleniu polecali nam do tej części biznes planu przeprowadzić badanie rynku, ankiety i takie tam, żeby sypnąć konkretnymi danymi. Ja jednak pozostałam przy danych możliwych do zdobycia w Internecie. Po pierwsze dlatego, że założyłam, iż moim głównym kanałem sprzedażowym będzie Internet. Po drugie dlatego, że nie planowałam otwarcia punktu stacjonarnego, więc sytuacja na lokalnym rynku nie była dla mnie aż tak istotna. A po trzecie też dlatego, że mi się nie chciało latać z jakimiś ankietami i zawracać ludziom głowy 😉 A uwierzcie mi, że w Internecie można znaleźć artykuły i badania niemal na każdy temat, więc nawet o branży rękodzieła znalazłam kilka bardzo fajnych artykułów. Pamiętajcie tylko, żeby zawsze podać źródło, z którego korzystacie! Musicie tak dobierać słowa i argumenty, aby oceniający czytając Wasz opis klienta, konkurencji, czy nawet samych produktów miał poczucie, że wiecie, o czym mówicie. Pożyteczne są też takie fajne zwroty, jak: „na podstawie własnej analizy wewnętrznej” lub „podsumowując zebrane informacje uważam, że…” 😉 Co mogę więcej powiedzieć. Ta część biznes planu, to takie trochę lanie wody, ale ta woda musi mieć moc 😉

Kolejna część dotyczy potencjału nas samych. Czyli tu dopiero robimy salta na najwyższym poziomie, żeby udowodnić światu, że się nadajemy na szefa wszystkich szefów we własnej firmie 😉 Jeśli tak, jak ja nie macie kierunkowego doświadczenia, czy wykształcenia to dopiero będzie gimnastyka. Mnie doradzono zrobić na szybko jakiś kurs krawiecki – choćby internetowy. Heheszki – zaprawdę! W każdym razie można w tym miejscu dołączyć np. zdjęcia swoich prac lub rekomendacje od osób, których choćby obdarowaliśmy naszymi wyrobami. Ja oczywiście zapomniałam o zdjęciach, no ale poszło i tyle!

Ostatnia – dla mnie najgorsza – część, o której wspomniałam już na początku dotyczy analizy finansowej całego przedsięwzięcia. W naszym formularzu były to na początek trzy punkty, w których TRZY RAZY pisałam TO SAMO! Czyli na co planuję wydać dotację. Trochę to głupie, bo generalnie trudno przewidzieć poziom cen, gdy agencja wreszcie po niespiesznym procesie oceny biznes planu przyzna dotację. Generalnie można robić małe zmiany – u nas do 10 % wartości w danej kategorii można było robić samemu, a większe zmiany trzeba było zgłosić. Niby nie robią problemu, ale już samo zgłaszanie zmian było problemem, bo trzeba było napisać zapytanie – podanie, dołączyć poprawione 4 tabelki i dopiero można było wydawać kasę inaczej 😉 Więc znowu w tym punkcie robimy szpagat z gwiazdą – tym razem w dziedzinie matematyki prostej 😉  Durne, ale wymagane.

Potem są tabelki: prognozy kosztów i zysków, i coś tam jeszcze. I znowu trzeba się nacudować, żeby nie przeszacować, żeby to wyglądało realnie i logicznie. Firma nie może przynosić strat, ale z zyskami też nie może nas ponieść. I niby to wszystko nie jest trudne, niby na logikę i chłopski rozum da się to ogarnąć, ale to jest takie męczące! Nie cierpię tabelek, cyferek i zrobiłam to przy wsparciu doradcy, ale zrobiłam!

Skoro już jesteśmy przy doradcy, to powiem, że dobry doradca to skarb. Moim doradcą była Pani Magda, która była REWELACYJNA. Mieliśmy chyba 8h takich spotkań. Umawiała się z nami na spotkania dwugodzinne. Czas leciał nie wiadomo kiedy! Doradzała, co dopisać w częściach opisowych. Jak przeredagować niektóre części, żeby to lepiej brzmiało. No i była nieoceniona w tej części rozliczeniowej. Pamiętam, że liczyłam jedną z tabelek i cały czas miałam poczucie, że sposób obliczania mam dobry, ale coś mi nie trybi. Wysłałam jej do sprawdzenia, a ona dzwoni do mnie i mówi z nutką śmiechu w głosie: „no pani Madziu, ewidentnie coś poszło nie tak!”

Podsumowując: nie jest nierealne napisać biznes plan samodzielnie. Zabiera to sporo czasu, wymaga niezłej gimnastyki, ale da się! I jeśli sama satysfakcja z dokonania tego Was nie przekonuje, to dodam jeszcze, że TO WASZ BIZNES! Wy wiecie najlepiej, co zamierzacie, jak będziecie działać, skąd się wziął pomysł i jaka będzie Wasza konkurencja. Byłam jedną z nielicznych osób – jeśli nawet nie jedyną – która sama pisała biznes plan w mojej grupie szkoleniowej i wiecie co? Naprawdę jestem z niego dumna i mam ochotę go oprawić w twardą oprawę, jak moją magisterkę – a co!? 😉

O biznes planie tyle. Jeśli ktoś będzie chciał o coś zapytać – chętnie pomogę w miarę moich możliwości. Napisałam tylko jeden biznes plan w życiu, więc doświadczeniem w tej dziedzinie raczej nie powalam. Ale mimo wszystko – chcesz o coś zapytać – PISZ!

I w ten oto sposób zbliżamy się do końca mojej drogi do dotacji. Będzie jeszcze tylko o odwołaniu, bo jak wiecie w pierwszej turze się nie załapałam 😉 Pomyślałam też, że zrobię szybki wpis o nie do końca przemyślanych zakupach. Co Wy na to? A może chcecie wiedzieć coś jeszcze?

Na dziś kończę. Do następnego, PA!

Przeczytaj też poprzednie wpisy na ten temat:
Część 1. Jak powstały małe torebki
Część 2. Weź, złóż wniosek!
Część 3. No to sobie teraz poczekasz!
Część 4. Hej-ho! Na szkolenie by się szło!

Dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.