0

Lososiowy komplet dwuczesciowy.

Zobacz blog
 Do wiosny jeszcze daleko ,zime   mamy  prawie zadna , bo temperatury plusowe i  sniegu  tez nie ma .Jak juz wczesniej pisalam, mam w domu karton rzeczy pokrojonych, przymierzonych i z roznych powodow nieukonczonych.Powoli  je  szyje, byc moze sie do czegos przydadza, gdy zrobi sie cieplej.Tym razem  padlo na lososiowy zakiet i spodniczke.
Material, to zakupiony kilka lat temu nurek (nazwa tkaniny) w internetowym sklepie.Nie mialam pomyslu ,co z niego uszyc i w koncu wybor padl na zakiet z gotowych wykrojow VOGUE.
Okazalo sie, ze wykroj jest za duzy i tkanina dziwnie sie rozciaga . Zakiet wyszedl na slonia.Tak wiec slon powedrowal do pudla.Odlezal swoje i  kilka dni temu  reanimowalam go.Dopasowalam w  miare mozliwosci , doszylam do niego spodniczke na podszewce i tak powstal kolejny ciuszek na wiosne.

Poniewaz tkanina jest w kolorze lososiowym, to swietnie komponuje sie z rdzawym brazem.Torebke mam w tym kolorze ale buty?? cos pomysle,moze bez jasny.Tak wiec trzeba bedzie je kupic.Tutaj na manekinie jest  sama spodniczka.Uszylam ja z  czterech klinow.Jest dopasowana na biodrach a dolem tworzy dosc pokazna litere A , i juz wiem, ze to kolejny , sprawdzony fason spodnicy, ktora na mnie dobrze wyglada.

Moge ja ubrac np. do kaszmirowego polgolfa.

Nawet z bliska nie moge uchwycic koloru tkaniny.

Ponizej zapiecie.Te guziki to atrapa.Nie mozna bylo zrobic dziurek na maszynie ,poniewaz tkanina byla oporna i transporter wogole jej nie przesuwal, zwyczajnie stal w miejscu.

Ucieklam sie do starego, wyprobowanego sposobu zapiecia na zatrzaski.

Podszewka w spodnicy  podszyta jest recznie.W ten sposob  zrobila sie bardzo lekka.

A pasek wylamowalam, jak zawsze.

Mysle, ze bede go nosic.

Pozdrawiam Was milo.)
Dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.