Lawendowa świeczka

Zobacz blog

Dzisiaj chcę podzielić się z Wami moim wczorajszym eksperymentem. Niedawno kupiłam piękną lawendę, postawiłam ją na balkonie i co chwilę sprawdzam jak pięknie rośnie. Co jakiś czas będę obcinać gałązki z kwiatkami i suszyć je by zamknąć w lnianym woreczku. Na razie cieszę swoje oczy i nos 🙂
I tak jak wspomniałam wcześniej, wczoraj nie wytrzymałam i zrobiłam z niej inny użytek. 
Zrobiłam własną lawendową świecę:)
 Mam ogromną ilość niedopalonych świec. Pewnie jak w każdym domu. Kupujemy je na różne okazje: święta, przyjęcie z przyjaciółmi czy po prostu bo jest  SUPER!
I właśnie wczoraj pozbierałam takie niedopałki i zamieniłam je w jedną fajową świecę.
Ja użyłam:
  • stare świeczki
  • knot, ja nie miałam więc wykorzystałam długą świeczkę
  • dwa garnki
  • lawenda lub inne cudeńka, które ozdobią świece
  • karton po mleku
  • kawałek sznurka 
  • dwa klipsy lub spinacze
 

Stare świeczki topiłam w jednym garnku jakby na parze. Nie chciałam żeby stearyna się spaliła.
 

W obciętym kartonie po mleku za pomocą sznurka i ołówka ustawiłam świeczkę z knotem.
Do stopionej stearyny dodałam suszonej lawendy (przywiezionej z Marsylii) i mojej świeżej 🙂

Jednak zmieniłam otrzymanie tej świeczki. 
Zawiązałam sznurek na knocie i przypięłam  go spinaczami.

A tu stygnie 🙂 Niestety jest to długi proces i nie doczekałam się przed zmrokiem 🙁

Karton rozcinałam dzisiaj rano!

I gotowe 🙂

Może nie jest najbardziej kształtna i piękna, ale jest zrobiona przeze mnie, hihii.
I zamiast trzymać stare, powypalane świeczki, można zrobić samemu pachnącą i wyjątkową 🙂
Obie z córką mamy w planach jeszcze parę pomysłów na taki właśnie recykling. 
Ale pochwalimy się tym w przyszłości 🙂
 
*
Muszę jeszcze wspomnieć, że Ola z Wilczy Apetyt pochwaliła u siebie na blogu mój przedpokój 
Fajnie, że moje doświadczenie z malowaniem boazerii przydaje się też innym 🙂
Ściskam gorąco,
Beata


Dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *