0

łąka czyli pierwsze podejście do ogrodu

Zobacz blog
Długo zastanawiałam się jaki chcę mieć ogród. Lubię dzikie i trochę chaotyczne ogrody, pełne kwiatów i brzęczących owadów, zapachu ziół i badyla wszelakiego. Pewnie najlepiej czułabym się w chacie przed którą strzelają malwy, podparte aksamitkami, złocieniami i łubinem. Nie dla mnie równo wykoszone trawniki, grzecznie przycięte tuje czy cisy.
Owszem podobają mi się zadbane ogrody, oglądam sporo takich w okolicy, ale czy któryś z nich zburzył mój wewnętrzny ład? O nie!

W głowie układam plan, szukam inspiracji, wertuję portale i magazyny ogrodnicze, blogi, i próbuję coś dopasować do mojego ogrodu.

Łatwo nie będzie, bo ogród zaniedbany, stary, wpół dziki i to z taką dzikością, której nie lubię. Ok są stare drzewa owocowe bo dają dużo cienia i nie będę ich usuwać. Wiosną pięknie kwitną dając radość i pokarm owadom zapylającym, latem i jesienią przysparzają trochę kłopotu bo to co niezjadliwe dla nas zostaje ptakom i robalom. Ale i tak dla nas sa smakowite czereśnie, wiśnie, śliwki i orzechy.

Dlatego też priorytem jest przycięcie drzew tak, żeby coś tam mogły wytworzyć w sensie owocowym, miały ładny wygląd, ale były pożyteczne dla pszczół, trzmieli i innych latających.

Drugą sprawą są żywopłoty. Z dwóch stron mam wielkie tuje, które skutecznie zasłaniają sąsiedztwo i drogę, ale mam też jedną stronę, którą koniecznie muszę osłonić od nowoprzybywających sąsiadów. I od tej strony właśnie zacznę prace.

Ale bardzo przebardzo nie chciałabym ograniczać się tylko do żywopłotu. Miejsca tam sporo, niewykorzystanego w żaden sposób.  Trawsko rośnie jak oszalałe, czasu to ja za bardzo nie mam, żeby uganiać się z kosiarą. I tu po wielu analizach i przemyśleniach dotarła do mnie jedna myśl ŁĄKA, chciałabym bardzo mieć dużo kwitnących kwiatów  w ogrodzie, na oknach, schodach, werandzie… jednym słowem wszędzie.

Biegam i oglądam rozmaite naczynia i planuję co w nich posadzę. Biorąc pod uwagę jakość gleby, jej twardość i stan nieużytku nie planuję chwilowo sadzić kwiatów w ogrodzie, choć jesienią cebulki tulipanów, narcyzów i czegoś tam jeszcze usadowiłam w ziemi.

Aby w ogóle założyć łąkę najpierw należy przygotować grunt, przekopać ziemi i pozbyć się wszystkich starych badyli (jesoooo chyba zacznę od metra kwadratowego). Warto przy tym określić jaki mamy grunt i co najlepiej będzie rosło. U mnie mokro i gliniaście, tak więc polecane są bodziszek łąkowy, koniczyna białoróżowa, firletka poszarpana, krwawnica pospolita, mięta polna, niezapominajka błotna, rdest wężownik, rzeżucha łąkowa, złocień właściwy, żywokost lekarski…. nieźle co? Ale zobaczcie jak on cudnie wyglądają:

firletka poszarpana

mięta polna

niezapominajka błotna

krwawnica pospolita

koniczyna białoróżowa
bodziszek łąkowy

rdest wężownik

rzerżucha łąkowa

złocień właściwy

żywokost lekarski

Wiele z nich rośnie dziko w moim ogrodzie, jednak same w sobie nie stanowią ani ozdoby, ani pożytku. W głębokich trawach i pokrzywach nikną jawiąc się jako chwasty.

Marzy mi się naturalna przestrzeń, która zapoczątkowana moją ręką dalej będzie sobie rosła według własnych możliwości i chęci.

Pięknie, prosto i naturalnie.

To na razie plany i marzenia. Wiem, żeby osiągnąć taki efekt trzeba włożyć dużo pracy i mocno przemyśleć układ roślin, ścieżek, miejsc odpoczynku. Pamiętać o tym, że po ogrodzie biega pies, który skutecznie wydeptuje swoje szlaki, aaaaa… i warzywnik też planuję i tu trzeba ograniczyć pole działania psiura, ale to może w osobnym poście. Że świetnie ogląda się zdjęcia tak cudnych ogrodów…. a rzeczywistość bywa zupełnie inna…. no cóż.
Trzymajcie kciuki za realizację planów.

Za piękne inspiracje, wielką wiedzę, możliwość udostępnienia jej zdjęć  i ogromną radość dla mych oczu dziękuję Kasi z Ogrodu Bellingham.
Dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.