0

Kuleczki węgierskie

Zobacz blog
Dlaczego węgierskie? Nie wiem.
Na pewno nie są pikantne, co zazwyczaj kojarzy się z węgierską kuchnią.
Kuleczki węgierskie to danie dietetyczne, lekkostrawne pulpeciki. Dobre dla dorosłych i maluchów.
Chociaż mój mąż, to się tymi kuleczkami nie naje 🙂

dietetyczne pulpety w sosie warzywnym

Podzielę się z Wami tym przepisem i opowiem historię posta kulinarnego 🙂

Składniki

     30 dkg mielonego mięsa z indyka
     1 czubata łyżka surowego ryżu
     1 żółtko
     1 marchewka
     1/2 pietruszki
     mały kawałek selera
     sól

 

Przygotowanie

Warzywa obrać i zetrzeć na grubej tarce. Włożyć do garnka, zalać wodą. Nie za dużo tej wody, lepiej później dolać.
Gotować na małym ogniu, w międzyczasie przygotować kuleczki.

Mięso wymieszać z ryżem i żółtkiem na jednolitą masę. Doprawić solą. Z masy mięsnej formować małe kuleczki, średnicy ok. 3 cm. Warto przy tym dłonie moczyć w zimnej wodzie, aby mięso ładnie się kulkowało 🙂
Z tych składników wyszło mi 17 kuleczek. Tak jakoś nie do pary i nie chciały ładnie ułożyć się na talerzu 🙂

dietetyczne pulpety w sosie warzywnym

Podkręcić gaz, aby wywar warzywny gotował się intensywnie i powoli wkładać do niego kuleczki. Chodzi o to, aby woda cały czas się gotowała, wówczas białko ładnie się zetnie. Dodać szczyptę soli. Zmniejszyć gaz, przykryć garnek i gotować 25-30 minut. Czasem zamieszać. W razie potrzeby uzupełnić gorącą wodą.

dietetyczne pulpety w sosie warzywnym

Po ugotowaniu wyjąć kulki na talerz, a powstały sos zblendować.
Doprawić do smaku, ewentualnie można go zagęścić.
Włożyć kulki z powrotem do garnka i gotowe 🙂 Mamy kuleczki w sosie.
Można podawać je z ziemniakami, pieczywem, albo same.
Pasuje do tego sałata lub delikatna surówka.

dietetyczne pulpety w sosie warzywnym

A teraz, jak to wyglądało „od kuchni” 🙂

Sama gotowałam i sama robiłam zdjęcia. Nie było to takie łatwe, zwłaszcza nad gorącym garnkiem.
Nie próbowałam fotografować blendowania sosu, bo istniało realne zagrożenie, że sos byłby na ścianach i sprzętach dookoła, a nie w garnku 🙂

Zrobiłam pierwsze zdjęcie – surowe kulki na talerzu – i pokazałam je córce. Stwierdziła, że dużo mu brakuje do „instagramowych” zdjęć kulinarnych. Brak głębi, słabe tło, nie taka perspektywa….

No cóż. Przyjęłam krytykę „na klatę” i w czasie, gdy kuleczki się gotowały szukałam pomysłu na prezentację gotowego dania. Na razie tylko z sałatą na talerzu, aby złapać ogólny widok. W ruch poszły różne talerzyki, sztućce, serwetki, ściereczki. Nawet książka 🙂

Wreszcie miałam jakiś pomysł. Nałożyłam danie na talerz, sfotografowałam i pokazałam córce. Znów pokręciła nosem. Powiedziała, że sos rozlany na talerzu kojarzy jej się z … No nieważne z czym 🙂
Trzeba sos wlać do małego naczynia.

Ale ja nie mam takiego małego naczynia! W dodatku pasującego kolorystycznie. Kieliszek na jajko? Od razu widać, że nie pasuje. Kieliszek do wódki? Owszem jest przezroczysty. Można ładnie pokazać sos, ale to kieliszek! W końcu znalazłam miseczkę, białą, o nietypowym kształcie i na zdjęciu pokazałam tylko jej fragment.

Uff, jest cała kompozycja. Jedzenie jest zimne. Ja jestem głodna. Światło coraz słabsze.
Zdjęcie zrobione.

Dopiero w trakcie obróbki zdjęć zobaczyłam, że na pierwszym zdjęciu – tym głównym 🙂 – byłoby lepiej, aby widelec przyciskał ten liść sałaty, który tak niesfornie sterczy.
Na ostatnim zdjęciu widelec przynajmniej schował się pod liści. Inaczej się to komponuje 🙂

No to na tyle, jeśli chodzi o mój pierwszy kulinarny post „z rozmachem”.
Zrobiłam ponad 50 zdjęć, aby wybrać 4 🙂
Wcześniej umieszczałam posty ze zdjęciami potraw, ale były to zdjęcia robione „na gorąco”, bez żadnego zamysłu. Po prostu tak, jak wyszło. Nie starałam się, a teraz chciałam, żeby było lepiej 🙂
Ciężka praca.

No to idę zmywać i sprzątać te wszystkie akcesoria.

Córcia – dzięki 🙂

pozdrawiam
Gosia
Dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.