Kąpiel

Zobacz blog
A wiec tak… jeżeli Ktoś śledzi moje przemiany żywieniowe, ten wie, że te moje zmiany trwają już od kilku lat.
Dla mnie jest oczywiste, że gdybym miała tak nagle wszystko od razu zmienić, te moje złe przyzwyczajenia na lepsze – mimo, że to tak ładnie brzmi i też ładnie by wyglądało – to na pewno nie udałoby mi się nic. Zupełnie nic. Ja to wiem.
 Każda lepsza zmiana choćby najdrobniejsza to ogromny sukces. I wcale nie przesadzam, pisze to korzystając z własnego doświadczenia. Wiem, że ciężko, a nawet bardzo ciężko jest zmienić swoje nawyki żywieniowe i przyzwyczajenia, zwłaszcza kiedy trwały one przez niemal całe życie albo, co gorsza, jak nie ma się wsparcia wśród najbliższych.
Dziś chciałabym poruszyć pewien wydawało by się, mało znany temat, jak pestycydy, którymi my wszyscy zajadamy się – o ile jemy warzywa i owoce – kupując je w warzywniakach (chyba, że są bio a my jesteśmy pewni na 100%, że to bio) albo w marketach.
Opowiem Wam , co robię, kiedy kupuję owoce i warzywa w markecie, a nawet warzywniaku:
Urządzam im kąpiel.
I to nie tylko pod bieżącą wodą, o nie, to nie wystarcza niestety. Wyobraźcie sobie, że większość stosowanych w rolnictwie pestycydów ma konsystencję wosku lub oleju, po to by ułatwić pracę tychże rolników, bo wiadomo, kiedy spadnie deszcz z nieba, opryski wtedy nie zejdą tak łatwo. Oleiste pestycydy nie są wyczuwalne w dotyku ani widoczne okiem, same mycie w wodzie nie wystarczy aby się ich pozbyć.
Staram się by mycie warzyw i owoców było nawykiem. Całość zajmuje zalewie kilka minut, a problemem jest wyłącznie chcenie, bo jednak jakieś czynności trzeba wykonać 🙂
Na rynku są specjalne środki do mycia warzyw i owoców, ale nigdy ich nie stosowałam. Po co, kiedy są tańsze a bardziej skuteczne zamienniki (specjalne płyny nie usuwają większości pestycydów, jedynie bakterie).
Ocet i soda oczyszczona + woda. Ja używam tylko to, ale kwasek cytrynowy i sól również można wykorzystać.
Są trzy kroki:

  1.  Usuwam szkodliwe bakterie płukając warzywa i owoce w wodzie o odczynie kwaśnym – na 1 litr wody pół szklanki octu jabłkowego (zwykły też może być), zostawiam na 2-5 minut
  2. Usuwam pestycydy płukając w wodzie o odczynie alkalicznym, na litr wody jedna czubata łyżka sody oczyszczonej. Zostawiam warzywa na ok. 30 minut. Woda od użytych oprysków staje się mętna. Czasem, jak zdarzy mi się kupić w markecie np. cytryny, to przy płukaniu woda jest nie tylko mętna, ale ma tłusty film. Tylko pomyśleć, że to trafia do naszego organizmu, brrrr… !
  3.  Płukam w wodzie, ocet i soda nie zmieniają zapachu, warzywa wkładam do lodówki, i staram się użyć je jak najszybciej

Cieszę się bardzo z mojego przydomowego ogródka, jest wprawdzie mały, ale na przykład mam BIO  🙂 cukinię, marchewkę, pomidory, buraczki, fasolkę szparagową, ogórki, zioła… po resztę muszę niestety jeździć tu i ówdzie by jak jakiś prehistoryczny myśliwy zdobyć paprykę i brokuła… ale to nie minione czasy, gdzie kupiło się ziemniaka i wiedziało, że to tylko ziemniak….ale to czasy obecne, i niestety podejrzliwie trzeba patrzeć, co do koszyka wkładamy.  A więc tak:  ja myję i płukam warzywa i owoce, i myślę sobie, że znowu robię wszystko, co w mojej mocy…

Dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *