0

JOURNEY TO YOURSELF

Zobacz blog


Mamcia ma, otrzymała w końcu zapowiadany prezent na Dzień Matki. Na szczęście jak każda matka mam nadzieję, wykazała się dużą cierpliwością 🙂 Teraz ja wyczekuję okazji, kiedy się w niego wystroi i będę mogła podziwiać, a może i nawet fotkę pstryknąć.

Temat idealnie nadawałby się na jeden z konkursów Royal Stone o tematyce podwodnej, który odbył się w kwietniu tego roku. Ja jak widać nie wyrobiłam się w czasie.

Jeśli jeszcze nie znacie tej firmy to koniecznie zajrzyjcie na stronę lub bloga, można tam podziwiać prace dotychczasowych uczestników. Z roku na rok poziom wzrasta razem z osobami biorącymi w nich udział.
RS specjalizuje się w sprzedaży kamieni i akcesoriów do wyrobu biżuterii w różnych technikach.

A ja cóż otarłam już pot, łzy, wyjogowałam kręgosłup, zrobiłam zdjęcia i oddałam naszyjnik w dobre ręce – ufff….. 

Teraz wrzucam powoli luz, biorę głęboki oddech i wyciszam się, bo to spotkanie z miedzią, przyprawiło mnie o niezły zawrót głowy.

Spytacie dlaczego, ano dlatego, że ja niecierpliwa jestem i od razu chcę już teraz, możliwie jak najszybciej zobaczyć efekt końcowy i na nic dotychczasowe doświadczenie i tak powkurzałam się, nagimnastykowałam, nie mówiąc już o wypadających słowach z moich ust a skończywszy prawie na otwarciu okna i wywaleniu wszystkiego w ….. cholerę.

Zobaczcie na kilku zdjęciach jak to wyglądało, a dowiecie się dlaczego o mały włos nie porzuciłam tego pomysłu.




CIĘCIE MIEDZIANEJ BLASZKI

Początkowo szło dość szybko, piłka cięła fakturowany materiał wręcz jak świeżą bułeczkę, po czym z wielką radością zasiadłam do lutowania miedzianych drucików.


AMONIT GŁÓWNA OZDOBA

No i tutaj nastąpiła próba sił, ja czy materia. Czar przysłowiowej bułki z masłem prysł w mgnieniu oka.
Lutowanie to był najdłuższy proces w całym projekcie. Elementów było dużo, ale nie sądziłam, że ich przylutowanie zajmie mi tyle czasu i przysporzy tylu trudności. W teorii wiedziałam, że miedź ma większą temperaturę topnienia, wobec czego trzeba mocniej odkręcić palnik, jednak w praktyce wcale to takie łatwe nie było. 


MUSZLA AMONITU LUTOWANIE


Ozdobna (młotkowana) powierzchnia blaszki powodowała, iż uformowane i spłaszczone druciki nie przylegały do niej równo. Lut miał połączyć ze sobą elementy, jednak płynął wszędzie, ale nie tam gdzie powinien. 

W poniższym GIFie możecie zobaczyć jak po odpowiednim rozgrzaniu materiału, lut płynie na powierzchni drutu a nie pod nim. Po odłożeniu palnika okazało się, że drucik zupełnie nie przywarł się do miedzianej blaszki 🙁





Tak wyglądała połowa procesu lutowania, czekała na mnie jeszcze druga strona ammonitowej muszli z podobną ilością elementów do przytwierdzenia.


ZAWIESZKA Z AMONITEM
Ostatecznie wyszedł krótki naszyjnik z okazałą muszlą okrywającą skamieniały amonit w towarzystwie, bursztynu, perły i złotego korala, skąpany w morskich odcieniach jedwabnych pasm Sari.


DYNDAJĄCY KORAL


INICJAŁY RODZINY


SUROWY BURSZTYN, BIAŁA PERŁA



UCHWYT NA JEDWABNE PASMA SARI


UCHWYT MUSZELKA




Dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.