0

Jak zostać właścicielem pensjonatu i nie bać się własnych marzeń

Zobacz blog

Książkę Joanny Chmielewskiej „Dom pod wędrownym aniołem” znalazłam w księgarni w koszu z książkami z wyprzedaży. Książki znajdujące się w koszyku zostały wycenione na 3 do 10 zł. Tak bardzo zrobiło się mi ich szkoda, jak bezpańskich kundelków sprzedawanych wprost z kartonu. Czy tak nisko był wyceniony talent ich autorów, czy to po prostu nic nie warte śmieci? Podeszłam do kosza z nadzieją uratowania jakiejś z tych smutnych książek lub znalezienia prawdziwego skarbu. Podeszłam do tego jak do zakupów w lumpeksie, gdy mamy nadzieję, że za przysłowiową złotówkę znajdziemy ciuch prosto z paryskich wybiegów. I tak się czasem dzieje. Czasem w lumpeksie kupimy szałowy ciuch, a czasem w koszu z niechcianymi książkami znajdziemy pisarską perełkę. Wspomniana na początku książka przykuła mój wzrok czarno-białą okładką ze zdjęciami postaci z przeszłości i starymi drewnianymi budynkami. Tytuł też był dla mnie kuszący bo przywodził myśl o wędrówkach i o dobrych aniołach, a opis na odwrocie książki sprawił, że oczy mi się zaświeciły. Była to rzecz o spełnianiu marzeń. A moim wielkim marzeniem jest posiadanie własnego, małego pensjonatu. Dziękuję Pani Joannie i swojej intuicji za tą książkę. Sprawiła mi dużo przyjemności i znów obudziła moje uśpione już lekko marzenie. Może kiedyś będę miała tyle samo siły i odwagi co autorka by je spełnić? Niespodzianką również było to, że kolejnym, a raczej pierwszym marzeniem spełnionym przez autorkę było pisanie książek. Jest to, jak się domyślam, wielkim marzeniem mojego taty. Mój tato otrzyma ode mnie książkę i mam nadzieję, że doda mu ona odwagi do pisania.

Joanna Maria Chmielewska

Kochajmy książki „niechciane”!

Dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.