idzie zima burczy wiatr

Zobacz blog

Dziś będzie wpis rodzinny, dlatego z góry, jak to powiedział Hugh Grant w filmie Love actually: ‚przepraszamy za fuszerkę’. 
Tytuł wpisu to cytat zapożyczony z bajania Małego Człowieka 😉 Zdjęcia wykonała niezastąpiona szyda w naszym gospodarstwie – Mr. T. Całą resztą zajęłam się JA! A tak w ogóle to będzie dziś wpis o czapce. 
Czapkę zamówił kolega Mr. T. – Bażej. Bażej dał bardzo konkretne wytyczne: ma być czarna, ma być na zimę i ma być smerfetka 😉 Jako, że z szydełkiem nie jestem zbytnio za pan brat, to wyszukałam odpowiednią instrukcję na YT cudownej Kobiety – autorki kanału szydełko. Ale nie byłabym sobą, gdybym ot tak po prostu zastosowała się do wskazówek. Pomyślałam bowiem, że Bażej chłop postawny, to i czapka musi trzymać proporcje 😉 Dodałam więc kilka oczek. Poza tym zmieniłam ścieg: miałam obawy, czy wyraźny prążek ze wzoru przypadnie do gustu Zamawiającemu, a poza tym proponowany ścieg wydał mi się ‚zbyt przewiewny’ jak na zimową czapkę. Tak jako próbowało być mądrzejsze od kury i spędziło dwa dni na dzierganiu. Przez cały czas pozostawałam jednak lekko niezadowolona z efektu. Na szczęście w porę się opamiętałam 😉 Kiedy zszyłam gotową czapkę bardziej przypominała kornet zakonnicy niż czapkę smerfetę 😉 Na szczęście nie uwieczniłam tego zdarzenia. 
Potem spróbowałam zrobić dokładnie według wzoru. Po kilku rzędach doszłam jednak do wniosku, że nie popełnię drugi raz tego samego błędu. Nie wiem, czy to kwestia innej włóczki, a może źle dobrałam szydełko (miałam nieco cieńsze niż zalecał producent włóczki), ale to, co wychodziło spod mojego szydełka nie podobało mi się wcale a wcale 😉
I teraz będzie kolejny dowód mojej szydełkowej ignorancji. PRZEPRASZAM! Nie mam pojęcia, czy ścieg, który zastosowałam ma jakąś nazwę… 😉 Podczas podroży po blogach zobaczyłam go u jednej z rękodzielniczych artystek – kolejne przepraszam: nie pamiętam u kogo to widziałam :/ Jak to działa? Podstawą są słupki. U góry powstaje ten warkoczyk.  Kolejny rząd ‚wbija się’ w to dalsze oczko warkoczyka. Jasne? Nie? Nie umiem tego jaśniej… 😉 Ale może znajdzie się tu jakaś Szydełkowa Mistrzyni, która wie, o co chodzi i jak to się nazywa… 🙂 Najważniejszy jest jednak efekt końcowy, który spodobał się Bażejowi.
Ach te kurze łapki 😉 Zdjęcia poruszone, prześwietlone, modelka do bani, ale widać, jak wygląda czapka 🙂 Przyznam, że mi samej niezmiernie się podoba i gdyby nie chwilowa niechęć do szydełka, to już bym dziergała podobną dla siebie 🙂
Na dziś to będzie wszystko 🙂 Pozdrawiam wraz z całą mą twórczą Rodzinką 🙂 PA!

Dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *