0

Dla Natalki

Zobacz blog

Kiedy kilka tygodni temu Pani Dorota z Krakowa zwróciła się do mnie z prośbą o uszycie aplikowanej makaty z kieszeniami pomyślałam, że po raz kolejny będę musiała tłumaczyć się z tego „dlaczego to jest takie drogie”. Inspiracją klientki była bowiem ta makatka:
 http://rusticnook.blogspot.com/2010/10/od-jutra-rusza-pociag-dla-stasia.html 
Aplikacja maszynowa, haft ręczny, kieszonki – jednym słowem bardzo dużo dłubaniny. Moje obawy okazały się jednak bezpodstawne, gdyż Pani Dorota należy do nielicznej w dzisiejszych czasach grupy „klientów świadomych”, jak ja to nazywam. Klientów, którzy zdają sobie sprawę z tego, że artysta to przedsiębiorca, który musi płacić ZUS, podatki, jeść, pić, mieszkać, ubrać się na cztery pory roku i miewa też rodzinę, którą musi utrzymać. W jednym z maili napisała do mnie: „W naszym kraju, niestety, artyści są niedoceniani. Wiem coś o tym, ponieważ moja córka jest wiolonczelistką.” Zastanawiam się, dlaczego tak jest, że ogromna część społeczeństwa uznaje artystów i rękodzielników za ludzi żyjących powietrzem, bez zobowiązań, beztrosko i z potrzebami sprowadzonymi do minimum?
Wróćmy jednak do makatki 🙂 Ma być prezentem dla maleńkiej Natalki, która właśnie przyszła na świat w dalekiej Kanadzie. Temat przewodni – „wierna kopia” pewnej wsi pod Krakowem, która ma w przyszłości przypominać młodej damie, że „stąd jej ród” i tutaj właśnie mieszka duża część kochającej ją rodziny. Szyłam ją na podstawie zdjęcia i… własnoręcznego rysunku Pani Doroty! Fajne jest też to, że mogłam wyjść poza „kolorystykę dziecięcą”, przyjętą w naszym kraju za normę, czyli niebieski i różowy 🙂 W trakcie szycia pomysł klientki rozszerzył się o imienne literki i zwierzaczki do makatkowych kieszonek. Efekt na zdjęciach.

Dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.