0

Dla K …

Zobacz blog

Na odległej planecie mieszkał Mały Książę, który bardzo chciał mieć przyjaciela. Czekał niecierpliwie, aż zakwitnie Róża… Gdy tylko się pojawiła, pokochał ją mocno i wkrótce cały świat zaczął się kręcić wokół niej… Róża była jednak coraz bardziej wymagająca. Mały Książę nie był w stanie spełnić jej oczekiwań. Czuł się winny, pomimo, że to kwiat nie postępował właściwie… Róża uraziła serce chłopca, więc zostawił ją na swojej planecie i wyruszył w daleką podróż… 

Poniższa praca powstała w czasie, kiedy z naszego świata odeszła osoba, która robiła dużo dobrego dla innych… Miała wrażliwe serce i duszę – a świat („Róża”) wyrządził jej wiele złego, choć zapewne również „nie umyślnie”, więc tak jak Mały Książę – wrażliwa dusza opuściła swoją planetę i udała się w nieznane. Czy nadal poszukuje przyjaciela? Cz odnalazła spokój? Spotkamy się „tam” kiedyś na pewno, a wtedy wszystko mi opowie…



Każdy przeżywa smutne i traumatyczne chwile życia na swój sposób… dla mnie odejście tej osoby jest porażką obecnych czasów – wielką przegraną naszego świata, w którym „Mały Książę” nie chce już przebywać… Każdy ma też swoje sposoby na „odreagowanie” – i szczerze mówiąc nie wiem czy to jest „na miejscu” czy nie – ale dedykuję ten naszyjnik właśnie jej, bo powstał, kiedy moje myśli krążyły wokół tego paskudnego pytania: „dlaczego?”…(Choć tam, gdzie teraz przebywasz żadne ozdoby nie są potrzebne – wiele serc za Tobą płacze…)





„(…) Wkrótce poznałem lepiej ten kwiat. Na planecie Małego Księcia kwiaty były zawsze bardzo skromne, o pojedynczej koronie płatków, nie zajmujące miejsca i nie przeszkadzające nikomu. Pojawiały się któregoś ranka wśród traw i więdły wieczorem. Krzak róży wykiełkował w ciągu dnia z ziarna przyniesionego nie wiadomo skąd i Mały Książę z uwagą śledził ten pęd, zupełnie niepodobny do innych pędów.Mógł to być nowy gatunek baobabu. Lecz krzak szybko przestał rosnąć i zaczął się formować kwiat. Mały Książę, który śledził pojawienie olbrzymiego pąka, wyczuwał, iż wykwitnie z niego jakieś cudowne zjawisko, lecz róża schowana w swoim zielonym domku przygotowywała się powoli. Starannie dobierała barw. Ubierała się wolno, dopasowywała płatki jeden do drugiego. Nie chciała rozkwitnąć pognieciona jak maki. Pragnęła zjawić się w pełnym blasku swojej piękności. O, tak! Była wielką zalotnicą. Jej tajemnicze strojenie trwało wiele dni. Aż pewnego poranka – dokładnie o wschodzie słońca – ukazała się.I oto ona – która tyle trudu włożyła w swój staranny wygląd- powiedziała ziewając:- Ach, dopiero się obudziłam… Przepraszam bardzo… Jestem jeszcze nie uczesana. (…)”




Choć okoliczności powstawania tej pracy nie są wesołe, ani radosne, to jednak naszyjnik zgłaszam na WYZWANIE Kreatywnego Kufra ,
a każdego kto przeczyta powyższą interpretację proszę o wyrozumiałość… i może chwilę zadumy… Po naszej planecie stąpa wiele dusz takich jak Mały Książę – wrażliwych jak dziecko – dostrzegajmy je i róbmy wszystko aby czuły się bezpieczne i kochane… zanim postanowią odejść…

Dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.