2

Czytelnicze podsumowanie marca cz.1.

Zobacz blog

Straciłam zapał co pisania recenzji na blogu. Za to nadrabiam na Fejsbuku i Instagramie, gdzie z prezentowaniem przeczytanych niedawno książek i moich opinii o nich jestem mniej więcej na bieżąco. Trudno. Tak już czasem jest. Składam to na karb przesilenia wiosennego, ogólnego przemęczenia i takich moich własnych wewnętrznych rozterek i szukania odpowiedzi na pytanie, w którą stronę iść dalej. I już prawie postanowiłam, że na tym blogu o książkach pisać nie będę, odsyłając Cię do profili w mediach społecznościowych. A jednak trochę mi szkoda. Dlatego… Zapraszam na króciutkie podsumowanie marcowego czytania.

„#upał” Michała Olszewskiego

Przyznam, że ta książka mną wstrząsnęła. Naprawdę. Kiedy przeczytałam jej opis wydała mi się interesująca, ale kompletnie nie spodziewałam się tego, co dostałam. A dostałam bardzo dobrą diagnozę współczesnych czasów, w których życie w mediach społecznościowych powoli zastępuje życie prawdziwe, bycie Tu i Teraz. I choć mam nadzieję, że świat, który Olszewski opisuje w swojej książce to wciąż jeszcze wizja przyszłości (pewnie niezbyt dalekiej) to historia opowiedziana w powieści „#upał” poraża. I sprawia, że czytelnik naprawdę zaczyna się zastanawiać, czy ciągły kontakt z siecią jest mu niezbędny i jest dla niego dobry. Dla mnie to książka pouczająca, która sprawiła, że coraz częściej wyciszam telefon, zostawiam go daleko od siebie, wyłączam. Żeby nie stracić z oczu tego, co naprawdę ważne. Polecam bardzo mocno.

upał

Czytałam w ramach wyzwań: u Wiedźmy i Dziecięce poczytania.

„Milczące dziecko” Sarah A. Denzil

Naszło mnie w marcu na czytanie kryminalnych historii. „Milczące dziecko” to jedna z nich. Sięgnęłam po tę książkę, bo bardzo dużo dobrego o niej słyszałam. Że zaskakuje, że trzyma w napięciu, ze dobrze napisana. Trudno się z ty wszystkim nie zgodzić. Historia opowiedziana przez autorkę jest oryginalna, a jej rozwiązanie także nie jest oczywiste. „Milczące dziecko” to opowieść o kobiecie (tak, piszę to z pełną premedytacją, o uważam, że to własnie ona jest główną bohaterką tej powieści), która niegdyś straciła dziecko. uznano je za zmarłe, choć ciała nigdy nie odnaleziono. Bohaterka buduje nowe życie i w momencie, gdy zdaje się, że wszystko już układa się jak najlepiej, pojawia się zaginiony dziesięć lat wcześniej syn. Ten fakt sprawia, że wszystko zaczyna wyglądać zupełnie inaczej… Sarah A. Denzil opowiada poruszającą historię nie tylko rozpaczy po stracie dziecka, ale też manipulacji psychicznej, okrucieństwa, psychozy… Interesująco i mocno.

Czytałam w ramach wyzwania: Dziecięce poczytania.

Przeczytaj też o innej niebanalnej książce, którą przeczytałam w tym miesiącu.

„Tylko dobre wiadomości” Agnieszka Krawczyk

Agnieszka Krawczyk urzekła nie swoim cyklem „czary codzienności”. Nic więc dziwnego, że gdy tylko w bibliotece pojawiła się najnowsza powieść autorki od razu po nią pobiegłam i przeczytałam niemal jednym tchem. Bo „Tylko dobre wiadomości” to przyjemna, lekka i napawająca optymizmem historia dwóch przyjaciółek, które w wyniku różnych zawirowań losowych przenoszą się do Krakowa, by tu rozpocząć nowe życie i zająć się podupadającym magazynem dla kobiet. Agnieszka Krawczyk opowiedziała piękną historię, dzięki której mogłam przenieść się nie tylko do romantycznego Krakowa, ale i Wenecji (nawet wypisałam sobie miejsca, które chciałabym odwiedzić przy okazji kolejnej wizyty w tym niesamowitym mieście!). Poza tym autorka sprawiła, że mam ochotę spacerować po pięknych, niebanalnych ogrodach i… już nie mogę doczekać się jakiegoś zlotu foodtrucków!

tylko dobre wiadomości recenzja

Czytałam w ramach wyzwań: Pod hasłem, Grunt to okładka, 2 w 1 (wiosna).

„Jedwabne rękawiczki” Renata Kosin

Wiem, że twórczość Renaty Kosin budzi różne uczucia. jedni uwielbiają jej sposób pisania i konstruowania opowiadanych historii. Inni, wręcz przeciwnie, uważają książki autorki za przekombinowane, niezrozumiałe i przegadane. Stanowczo należę do pierwszej grupy. W twórczości Renaty Kosin urzeka mnie przede wszystkim to, że w swoich powieściach przeplata ona wątki historyczne ze współczesnymi. Przy czym, co istotne, te historyczne wątki są związane z pewnymi tajemnicami, które do dziś budzą zainteresowanie i ogromne emocje. W „Jedwabnych rękawiczkach” mamy do czynienia z tym samym. Tym razem jednak oprócz wątku wolnomularstwa autorka wspomina też o historii związanej z miasteczkiem jedwabne, choć sam pogrom Żydów, jaki miał tam miejsce nie jest głównym tematem książki i nie ma tu drastycznych, poruszających opisów. Są za to nawiązania do kabały i tego, że człowiek, który ma odwagę myśleć inaczej niż grupa, często musi borykać się z realnym zagrożeniem ze strony tej grupy. Poza tym mamy też poruszający wątek matczynej miłości i chęci chronienia swoich dzieci.  A sama powieść? Mnie się podoba. Polecam.

Czytałam w ramach wyzwań: Pod hasłem i Dziecięce poczytania.

Zerknij też do notki, w której piszę, o tym, po książki jakich autorek sięgam w ciemno.

 

 

 

Reklamy

Dalej

2 thoughts on “Czytelnicze podsumowanie marca cz.1.”

  1. gratulacje, też czytałam „Tylko dobre wiadomości” 🙂 ja z przeczytanych w marcu książek polecam „Śmierć w Chateau Bremont” 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *