0

𝕂𝕒𝕥𝕒𝕣𝕫𝕪𝕟𝕒 ℙ𝕦𝕫𝕪ń𝕤𝕜𝕒 ℙ𝕠𝕜𝕣𝕫𝕪𝕜 – 𝕤𝕖𝕣𝕚𝕒 𝕫 ℙ𝕠𝕕𝕘ó𝕣𝕤𝕜𝕚𝕞- 𝕣𝕖𝕔𝕖𝕟𝕫𝕛𝕒

Zobacz blog
Czytacie serię Kasi Puzyńskiej o Podgórskim, Kopp, Strzałkowskiej i całej reszcie? Ja uwielbiam wszystkie części. Moja miłość do tych książek wynika chyba też z tego, że czytając, odwiedzam przy okazji okolice, które często odwiedzałam jako młoda dziewczyna. Bachotek, gdzie jeździliśmy z moim ówczesnym chłopakiem (teraz mężem) na biwaki. Brodnica, którą odwiedzam do dziś (mam tu chrześniaczkę). Poza tym to, wszystko dzieje się 50 km od mojego Działdowa, to wiecie prawie już jak u mnie.:)
Co tym razem wymyśliła autorka? Powiem wam tylko tyle, że wyszedł z tego rollercoaster i to taki mega.

Fabuła:
Zaczynamy mocno, bo od tego, że Klementyna Kopp (moja ulubiona bohaterka) jest widziana na miejscu zbrodni. Ofiara to starsza kobieta, która ginie podczas kąpieli. Nie wiadomo w zasadzie, czy jest to zabójstwo, bo kobieta umiera porażona prądem od suszarki, której używała podczas kąpieli. Można by przypuszczać, że gdyby nie to, że widziana była tam Kopp, to uznałoby to za nieszczęśliwy wypadek, a tak…
Daniel podgórski oczywiście nie wierzy, że jego przyjaciółka mogłaby popełnić taką zbrodnię. Z racji tego, że zostaje odsunięty od śledztwa, postanawia na własną rękę szukać odpowiedzi na nurtujące go pytania. Co znajdzie? Czy Klementyna jest faktycznie niewinna? Jaki jest jej udział w sprawie?
„Pokrzyk” to już 11 z części cyklu o komisarzu Podgórskim i Lipowa. Kolejna i tak samo, jak pozostałe części dobra. Wszystko jest tu jak zwykle przemyślane, dopracowane i dopięte na ostatni guzik. Uwielbiam bohaterów, którzy są bardzo dobrze wykreowani. Każdy z nich jest bardzo charakterystyczny. Są oczywiście tacy, których lubię bardziej i tacy, którzy mi trochę działają na nerwy. Jednak uważam, że każdy z nich świetnie spełnia swoją funkcję i idealnie dopełnia całość.
Co zatem autorka przygotowała dla nas autorka tym razem. Tego oczywiście Wam nie zdradzę. Powiem wam tylko, że tym razem nie wszyscy okażą się ideałami. To zapewne spowodowało, że czytałam i zastanawiałam się co będzie dalej. Jak to się wszystko rozwiąże.
I tym razem Puzyńska nie zawiodła mnie, jeśli chodzi o przygotowanie intrygi i wszystkich szczegółów z nią związanych. Tym razem znowu zostałam przechytrzona przez autorkę i kiedy już myślałam, że wiem, ups okazywało się jednak, że nie tym razem.
Podoba mi się to, że muszę uważnie śledzić każdy watek, żeby niczego nie przeoczyć, lubię być zaskakiwana, a Kasia Puzyńska potrafi zaskoczyć ilością i jakością zabójstw, ich pomysłowością. Lubię też wielowątkowość w jej powieściach. Zmusza to mnie (pewnie was też) do uważnego czytania i łączenia ze sobą kolejnych elementów tej zagmatwanej układani. Tak kochani, bo tu każdy element jest ważny, nie ma tu nic takiego, co jest nikomu do niczego niepotrzebne. Tu wszystko ma swój cel czasami to kolejny element układanki a czasami to chęć zadziałania na nasze emocje.

Podsumowanie:
Książka jak zwykle nie należy do cieniasów. Liczy sobie ponad 600 stron, jednak nie ma się co przerażać, czyta się ją błyskawicznie.
Polecam bardzo, bardzo serdecznie.
Dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.