Zobacz blog

Podczas studiów pedagogicznych zgłębiałam przeróżne nurty pedagogiczne. Ok, “zgłębiałam” to może za duże słowo, bo opracowywało się swoje na projekt, reszta z reguły traktowana była po macoszemu. Nie to, że mi się nie chciało. Ciężko ogarnąć studia dzienne z pracą w ciągu tygodnia będąc w dodatku na wynajmowanym, gdzie mamusia nie upierze i nie ugotuje…Tak więc są rzeczy, które przeszły bez większego echa, są tez takie, które zupełnie wyleciały. Bywa… 
Do tych pierwszych zaliczyć mogę szkołę Steinera. Chyba nawet pamiętam, kto miał ten projekt. Zrobiony był ciekawie, ale przez prowadzącą zajęcia, mam wrażenie, potraktowany jako ciekawostka. I tak też został ów system zapamiętany przeze mnie. Ale teraz za sprawą Matki Kwiatka zafascynowanej waldorfem temat powrócił. Jej bzik udzielił udzielił się także mnie:)
Wiele razy słyszałam i czytałam, że co rusz pojawiają się nowe trendy pedagogiczne czy wychowawcze. Ja wolę określenie styl życia niż moda. Im więcej przypominam sobie ze studiów tym bardziej dochodzę do wniosku, że filozofia Steinera do mnie przemawia. W dodatku jest tak bliska AP… 
Steiner bowiem założył, że należy w dziecku pielęgnować osobowość, a także, że dziecko należy traktować z należytym mu szacunkiem i adekwatnie do jego wieku. Każdy rodzic w tym miejscu się zaprze, że przecież szanuje swoje dziecko. (No pardon, ale jeśli zmuszasz dziecko do jedzenia, dzielenia się zabawkami z obcymi, na siłę ciągniesz do wyra, bo już czas spać, albo inne chocki klocki, to wybacz, ale dziecka nie szanujesz. A już na pewno nie w ujęciu Steinera czy AP.) Tyle, że tu chodzi o szacunek do TEJ KONKRETNEJ OSOBY, nie zaś szacunek do dziecka jako do ogólnie pojętej istoty żywej (to, że dziecka nie lejesz i nie wyzywasz od idiotów nie jest równoznaczne z szacunkiem). 
Szanowanie dziecka i traktowanie odpowiednio do wieku wg Steinera (i AP) również musi się odbywać przy JEDNOCZESNYM SZACUNKU INDYWIDUALNOŚCI dziecka. Co to znaczy? No tyle, że TY i DZIECKO nie jesteście sobie równi. To TY jesteś przewodnikiem dziecka po świecie, to TY jesteś świadom zagrożeń i to TY masz na sobie odpowiedzialność za dziecko. ALE, to nie znaczy, że dziecko nie może mieć swojego zdania. 
I tak – kiedy Młoda nie chce jeść, nie je. Będzie głodna przyjdzie. Jeśli nie je posiłków, wie, że nie dostanie żadnej słodkiej przekąski czy mleka w zamian (pomijając okresy ząbkowania czy jakiejś infekcji), bo inaczej wisiała by przy piersi non stop, mimo prawie dwóch lat na karku. 
Chce wyjść bez czapki? Spoko – upomni się o nią szybciej niż ja zdołam przekręcić klucz w drzwiach. Albo też czapka okaże się zbyteczna…
Nie chce się dzielić zabawkami? Zamiast “musisz się dzielić” mówimy jej “fajnie jest się dzielić”. Na razie skutkuje:D 
Kiedy mówi, że chce SAMA, to w miarę możliwości umożliwiam jej to samosiownie. Nawet jak się wspina na zjeżdżalnie na placu zabaw albo chce iść po chodniku bez trzymania mnie za rękę. Jestem obok niej, nadzoruję i ufam, że w wielu przypadkach jest w stanie sobie poradzić. Jeśli nie – da mi znać. A guzy? A kto ich nie miał?
Oczywiście, że są też takie momenty i takie kwestie że negocjujemy dopóki nie wyjdzie na moje, ale z reguły robimy to pokojowo (choć ja należę do nerwusów, więc nerwy czasem mi strzelają).
Filozofia Steinerowska zakłada też życie możliwie jak najbliżej natury. Daleka jestem swojego ideału, ale staram się na ile to możliwe:) Poza tym kwestia zabawek… W przedszkolach waldorfskich górują zabawki drewniane i takie, które w zasadzie klasycznych zabawek nie przypominają ani trochę. Z tym u nas problem, bo na takie zabawki jakie chciałam nie było nas stać. Teraz powolutku zaczyna się to zmieniać i nie znaczy to, że Młoda dostanie tonę zabawek kupionych w jakimś fancy sklepie z waldorfskimi zabawkami. Wręcz przeciwnie…

O filozofii Steinera i o AP można wiele pisać. Polecam Wam wspaniały artykuł  
Ortodoksyjni APowicze wykluczają filozofię waldorfską z AP. Osobiście twierdzę, że ortodoksyjne AP w perspektywie czasu może przynieść więcej szkody niż pożytku. Nie można bowiem dawać dziecku wyboru w każdej dziedzinie i w każdym przypadku, bo nie ma ono odpowiednich kompetencji. Postawcie się w takiej sytuacji. Nie jesteście lekarzami, a zostawiono Wam wybór dotyczący sposobu leczenia czy ratowania życia innego człowieka. To skrajny, ale dość wyraźny przykład. Nie można też dziecka wychowywać bez zasad, jak twierdzi wiele rodziców z kręgów AP. Tyle, że nie mogą to być zasady tylko i wyłącznie dla dziecka, a dla całej rodziny. 
I tak, twierdzę, że filozofia Steinera ma wiele wspólnego z AP. I wierzę, że połączenie tych dwóch pozwoli mi zbudować dobry kręgosłup moralny mojego dziecka, a także mocne poczucie własnej wartości. 

Dalej

Podziel się z innymi!